Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Strasburskie klechdy

Tydzień w polityce — komentuje Róża Thun

W stosunku do Cezarego „Trotyla” Gmyza mam dług wdzięczności. Dzięki niemu znalazłam się w najlepszym towarzystwie pani profesor Małgorzaty Gersdorf.
Stanisław Tym

Dlaczego akurat za pomocą Gmyza? – spytają Państwo ze zdziwieniem. A dlatego, że Ryszard Czarnecki raczył określić mnie, już jakiś czas temu, mianem szmalcownika. Teraz z kolei zabłysnął Cezary Gmyz i ćwierknął o pani profesor, że jest „szlampą”. Każdy, kto chociaż trochę mówi po niemiecku, a zapewne do takich należy opłacany z naszych podatków korespondent TVP w Berlinie, wie, co to słowo oznacza. O sobie napisał tylko, że „cofa mu się miesiączka”. Biedny. Jakaś przykra dolegliwość, która rzuca się na głowę? Dla tych, którzy nie wiedzą, o czym mówię, cytuję z obrzydzeniem: „Sorry, ale jak słyszę, że taka szlampa, jak I prezes SN robi za wzór cnót, to mi się miesiączka cofa”.

Gabriele Lesser, warszawska korespondentka kilku pism niemieckiego obszaru językowego, przysłała mi esemesa: „Gersdorf już od dawna jest symbolem oporu. Znaną na całym świecie. A kim jest jakiś Cezary Gmyz? Polakiem z zaburzeniami menstruacyjnymi”. Ale Gmyz, poza tym, że zaklasyfikował nas do jednej kategorii Polek chamsko obrażanych przez osoby publiczne ze środowiska partii rządzącej (co jest dla mnie, Szanowna Pani Profesor, niemałym zaszczytem), to dodatkowo przez łagodne konsekwencje ohydnego czynu zwrócił moją uwagę na coś innego.

Polska Telewizja Publiczna, która w misji ma napisane, że powinna „kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji, respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki”, łaskawie udzieliła nagany. Nie wyrzuciła go z pracy na zbity pysk, nie kazała mu wygłaszać przeprosin, schować się do mysiej dziury. Nic podobnego – nagana. Rzeczywiście Jacek Kurski wysilił się i po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

Polityka 28.2018 (3168) z dnia 10.07.2018; Komentarze; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Strasburskie klechdy"
Reklama