Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

550 minus

Tydzień w polityce — komentuje Aleksander Hall

Nasz parlament został zamieniony w maszynkę do głosowania, przepychającą w pośpiechu buble prawne przygotowane przez rządzących. Czy mimo to powinniśmy wspólnie świętować takie rocznice, jak np. 550-lecie polskiego parlamentaryzmu?
Andrzej Czeczot

Narodowe rocznice powinny łączyć Polaków, a więc także ich przedstawicieli wybranych w wyborach parlamentarnych. 550. rocznica polskiego parlamentaryzmu mogłaby być takim wydarzeniem, gdyby był spełniony jeden, ale za to podstawowy warunek: przestrzeganie przez rządzących konstytucji. Niestety, nie jest on spełniony. W tej sytuacji zbojkotowanie przez rzeczywistą opozycję (ugrupowanie Pawła Kukiza nią nie jest) posiedzenia Zgromadzenia Narodowego w namiocie na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie było słuszną i logiczną decyzją. Bardzo bym się zdziwił, gdyby była ona inna.

Najważniejszym wydarzeniem uroczystości miało być orędzie wygłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę. Było ono bezbarwne, a nawet nudnawe, ale można byłoby je ostatecznie zaakceptować, gdyby obecna Polska była państwem prawa. Przemówienie brzmiało jednak surrealistycznie w aktualnych realiach i w ustach człowieka, który ma znaczny udział w niszczeniu porządku konstytucyjnego.

Prezydent Duda najwyraźniej nie chce dostrzec rzeczywistości i nie widzi niestosowności w przywoływaniu pięknych kart z historii naszego parlamentaryzmu i w ledwie kamuflowanym pouczaniu opozycji, jak powinna postępować, w sytuacji gdy – z jego udziałem – polski parlament został zamieniony w maszynkę do głosowania, przepychającą w pośpiechu buble prawne przygotowane przez większość rządzącą.

Orędziem prezydenckim można byłoby się nie zajmować. Skoro jednak już zaprzątam nim Państwa uwagę, chcę wskazać na jego dwa fragmenty. Pierwszy to porównanie odzyskania niepodległości przez II i III Rzeczpospolitą. Andrzej Duda wyraźnie deprecjonuje znaczenie procesu politycznego, który dokonał się w naszym kraju w 1989 r. Ubolewa, „że na drodze od zniewolenia do demokracji nie sposób wskazać cezury oddzielającej podległość od wolności”, tak jak jest w przypadku 11 listopada 1918 r.

Polityka 29.2018 (3169) z dnia 17.07.2018; Komentarze; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "550 minus"
Reklama