Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Gdzie Rzym, gdzie Krym

Przy-PISy Redaktora Naczelnego

Jerzy Baczyński Jerzy Baczyński Polityka
PiS jest konsekwentny: zawsze, gdy chodzi o wzmocnienie Unii, jest przeciw.

Wystąpienie Andrzeja Dudy w Leżajsku – to tam o Unii Europejskiej powiedział jako o „wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika” – zostało już przenicowane i skomentowane na różne strony. Wyjątkowo twardej, jak na swoje maniery, odpowiedzi udzielił były prezydent Aleksander Kwaśniewski, określając wypowiedź Dudy jako „nieprawdziwą, niebezpieczną, sprzeczną z polską racją stanu”. Nie tylko on odebrał całą unijną część przemówienia Dudy jako zapowiedź – jeśli nie wyprowadzenia Polski z Unii, to, jak się obrazowo mówi, wyprowadzania Unii z Polski – a na pewno ignorowania i obrzydzania Wspólnoty.

Pytanie oczywiste: czy Duda tylko (co mu się coraz częściej zdarza) nakręcił się wiecowo i coś tam „palnął”, czy też niechcący wyraził publicznie to, o czym mówi się w gabinetach obecnej władzy? Zwolennicy, również w PiS, minimalizowania wagi tej deklaracji sugerują, że chodziło po prostu o rywalizację między prezydentem i premierem na retoryczny radykalizm i polityczną niezłomność. Inni wskazują na zamysł jakiegoś propagandowego uprzedzenia kolejnych kroków „wobec Polski” w procesie o naruszanie zasad praworządności z art. 7 Traktatu UE (właśnie objęto nim też bratnie Węgry). I można by pewnie interpretację mowy leżajskiej w tym miejscu porzucić, gdyby nie nieoczekiwane wystąpienie prezydenckiego doradcy Andrzeja Zybertowicza, który „palnięciu” nadał rangę śmiertelnie poważnej koncepcji geopolitycznej.

Profesor Zybertowicz pytany (w „Polska The Times”), o czym prezydent Duda będzie rozmawiał w Waszyngtonie z Donaldem Trumpem, powiedział, że prezydent RP jedzie tam z koncepcją Trójmorza jako Planu B wobec obecnej integracji europejskiej.

Polityka 38.2018 (3178) z dnia 18.09.2018; Przy-PISy Naczelnego; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Gdzie Rzym, gdzie Krym"
Reklama