Kraj

Dyskretny urok Beaty Szydło

Mizerski na bis

Polityka

Przyznam, że szanuję subtelny styl Beaty Szydło, która powierzoną jej przez Mateusza Morawieckiego funkcję wicepremiera ds. społecznych pełni w sposób tak dyskretny, żeby nie było nic widać. To miłe, że w odróżnieniu od niektórych hałaśliwie lansujących się kolegów, Szydło ze swoją pracą dla Polski nie narzuca się nam i nie kłuje w oczy tylko po to, żeby wzbudzić zazdrość albo pusty podziw.

Kolumny aut z Beatą Szydło na pokładzie przemierzają kraj cicho, nie epatując niepotrzebnymi sygnałami dźwiękowymi. Szydło tymi przejazdami się nie chwali i skromnie milczy na temat tego, czemu one służą, ograniczając się do prostowania kłamliwych informacji, że nie służą niczemu pożytecznemu. Gdyby nie to, że samochody służbowe z Beatą Szydło w środku co pewien czas głośno zderzają się z samochodami zwykłych Polaków, prawdopodobnie w ogóle nie mielibyśmy świadomości, że Szydło nimi jeździ, pełniąc w ten sposób odpowiedzialną funkcję wicepremiera.

Osoby, które funkcji wicepremiera Beacie Szydło zazdroszczą, wysuwają agresywne żądania, aby Szydło oprócz tego, że pełni funkcję wicepremiera, robiła także coś pożytecznego, np. gasiła konflikty społeczne lub negocjowała porozumienia płacowe. Najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, czym jest funkcja wicepremiera ds. społecznych pełniona przez Beatę Szydło i co konkretnie taki wicepremier jak Beata Szydło ma do roboty. A prawda jest taka, że konkretnie, to nie wiadomo, co wicepremier taki jak Szydło ma do roboty, bo premier Morawiecki na razie nie wydał w sprawie zakresu jej działań żadnego rozporządzenia. Uważam zresztą, że takie działania mogłyby tylko utrudniać Beacie Szydło pełnienie funkcji wicepremiera, nie mówiąc o tym, że rozwiązywanie przez Szydło konfliktów społecznych mogłoby zostać uznane przez jej kolegów ministrów za mieszanie się w ich wewnętrzne sprawy.

Polityka 46.2018 (3186) z dnia 13.11.2018; Felietony; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "Dyskretny urok Beaty Szydło"
Reklama