Kraj

W imię ojca i syna

Z życia sfer

Gdybyśmy wszyscy byli dziećmi polityków partii rządzącej, moglibyśmy zaspokoić nasze ambicje oraz rosnące potrzeby materialne, a rodzice byliby z nas dumni, bo nie musielibyśmy im nic zawdzięczać.

Ministrowi koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu zarzucono, że pomógł załatwić synowi dobrze płatną pracę w Banku Światowym. W odpowiedzi rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska oświadczyła, że „dzieci polityków, nasze dzieci, są młodymi, wykształconymi, znającymi języki ludźmi, którzy sami decydują o wyborze własnej drogi życiowej”. Te dzieci muszą gdzieś pracować, a ponieważ są zdolne i inteligentne, za dużego wyboru, niestety, nie mają. Wiadomo, że wykształcone dziecko polityka partii rządzącej nie pójdzie do pracy, którą może wykonać mniej rozgarnięte dziecko kogoś innego, bo jakby poszło, pokazałoby, że wcale nie jest takie inteligentne.

Polityka 48.2018 (3188) z dnia 27.11.2018; Felietony; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "W imię ojca i syna"

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020