Co się dzieje z komisją Macierewicza

Komisja z ulicy Kolskiej
Komisja smoleńska Antoniego Macierewicza jakby zapadła się pod ziemię. Ale to mylące wrażenie. Ciągle zatrudnia, zleca, płaci. Nie ma już wydzielonego budżetu, z którego musiałaby się wyliczać. Teraz ma do dyspozycji formalnie cały budżet MON, prawie 45 mld zł.
Posiedzenie podkomisji smoleńskiej. Od lewej: Glenn Jorgensen, Frank Taylor i Antoni Macierewicz.
Mariusz Gaczyński/EAST NEWS

Posiedzenie podkomisji smoleńskiej. Od lewej: Glenn Jorgensen, Frank Taylor i Antoni Macierewicz.

Gdy tylko Macierewicz został ministrem obrony narodowej, wydał rozporządzenie, w którym dał sobie niespotykane w świecie uprawnienie do wznawiania badań wypadków lotniczych i powoływania w tym celu podkomisji.
Artur Widak/Forum

Gdy tylko Macierewicz został ministrem obrony narodowej, wydał rozporządzenie, w którym dał sobie niespotykane w świecie uprawnienie do wznawiania badań wypadków lotniczych i powoływania w tym celu podkomisji.

audio

AudioPolityka Violetta Krasnowska - Komisja z ulicy Kolskiej

Kolska to mała ślepa uliczka, zakończona cmentarnym murem Powązek. Znana w Polsce ze znajdującej się tu izby wytrzeźwień. Tu właśnie, prosto z ministerialnej willi przy Klonowej, sprowadziła się Podkomisja do Ponownego Zbadania Katastrofy Lotniczej pod przewodnictwem zdymisjonowanego ministra obrony Antoniego Macierewicza. Mówiąc w skrócie: komisja smoleńska. Nie ma nawet tabliczki, wciśnięta na końcu gdzieś między Pracownią Cieczy Roboczych a Zarządem Integracji Systemów C4ISR Instytutu Techniki Wojsk Lotniczych. Niewielka działeczka ogrodzona siatką zakończoną potężnymi zwojami drutu kolczastego, ze szlabanem, za którym poszczekują dwa leniwe burki. Niezapowiedziany nie wejdzie. Można zostawić prośbę o kontakt na wartowni, ale i tak nikt nie oddzwoni, a na podany na stronie numer telefonu można dzwonić bezskutecznie.

Sekretariat komisji mieści się jeszcze gdzie indziej, bo na Mokotowie. Pod tym samym adresem co siedziba Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych MON. Od dawna nikogo z komisji tam nie widziano. Ostatnio – 11 kwietnia 2018 r. – na uroczystej prezentacji tzw. raportu technicznego, na której zresztą nie pokazała się nawet telewizja publiczna. Nie było nawet pewne, czy wszyscy członkowie komisji wezmą w niej udział. Okazało się, że niektórym pokończyły się umowy i nie poinformowano członków, czy i kiedy będą w ogóle przedłużone.

Tajne nazwiska

Tak samo tajne, jak rozlokowanie podkomisji, jest to, kto jest teraz jej członkiem. Marta Palonek, podpisująca się jako sekretarz komisji, nie chce podać jej składu. Odsyła do Inspektoratu Ministerstwa Obrony Narodowej do spraw Bezpieczeństwa Lotów w Poznaniu. Jak pisze – „w sprawie składu osobowego KBWL LP”. To skrót od Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, zajmującej się od lat badaniem wypadków maszyn wojska, policji czy straży granicznej, która w strukturze lokuje się ponad smoleńską podkomisją. Komisja musi składać się ze specjalistów szkolenia lotniczego, techniki lotniczej, nawigacji, ruchu lotniczego, ratownictwa lotniczego, meteorologii, łączności, prawa lotniczego lub medycyny – prawo wyraźnie to precyzuje, dokładając „minimum pięcioletnią praktykę w danej dziedzinie, a w przypadku lekarzy – udokumentowaną specjalizację”. Macierewicz rozstroił ten system. Po to, żeby ludzie zaangażowani wcześniej w Zespół Parlamentarny ds. zbadania Przyczyn Katastrofy Tu 154-M 10 kwietnia 2010 – jak choćby Wacław Berczyński, Tadeusz Nowaczyk czy Wiesław Binienda – zostali włączeni do MON i jego budżetu.

Gdy tylko Macierewicz został ministrem obrony narodowej, wydał rozporządzenie, w którym dał sobie niespotykane w świecie uprawnienie do wznawiania badań wypadków lotniczych i powoływania w tym celu podkomisji. I dokleił ją i jej członków do Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Do tego powiększył ją dwa razy – do 60 osób – z dopiskiem, że w razie konieczności minister może też powołać do komisji „inne osoby niezbędne do przeprowadzenia czynności badawczych”. – Te decyzje Macierewicza były nagięciem prawa, by powołać ciało polityczne, podkomisję, która stała się ważniejsza niż komisja. System badania wypadków lotnictwa państwowego został rozmontowany – mówi Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej. I zrobiło się tak, że nie ma jawnego składu ani komisji, ani podkomisji.

„Nie mamy obowiązku informowania o tym, kto u nas pracuje” – podaje Marta Palonek. Bo też i chwalić się nie ma czym. Pouciekali nieliczni profesorowie, jako nowi eksperci przyszli ludzie, o których wiadomo tylko, że jeden to geolog, a inny – artysta, z doświadczeniem na portalu pomniksmolensk.pl. Nie wiadomo nawet, kim jest sama Marta Palonek, na funkcji sekretarza komisji zastępująca dr. inż. Bogdana Gajewskiego z Katedry Automatyki i Robotyki Politechniki Białostockiej, członka Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych (ang. ISASI) i pracownika kanadyjskiej agencji National Aircraft Certification, który zrezygnował z pracy w komisji smoleńskiej.

„Fakt”, tropiąc przeszłość Marty Palonek, napisał: „wtajemniczeni twierdzą, że tak naprawdę to blogerka Martynka, która wielokrotnie pisała dla sprzyjającego rządowi portalu wPolityce.pl”. Spytaliśmy Palonek, czy blogerka Martynka to faktycznie ona. Poprosiła, by „zwolnić ją z odpowiedzi”. Cóż, 10 tys. zł miesięcznie pensji za samo członkostwo w komisji smoleńskiej – a takie informacje o pensjach docierają z różnych źródeł – to może mało przy 60 tys. zł jak w NBP, ale zawsze coś. Szczególnie że – jak zapowiedział Jarosław Kaczyński – teraz musimy już czekać tylko na wyniki badań amerykańskich naukowców.

Tajne umowy

Chodzi o zlecone przez komisję smoleńską badania, jakie wiosną ubiegłego roku przeprowadzał na lotnisku w Mińsku Mazowieckim pięcioosobowy zespół z Uniwersytetu Wichita w stanie Kansas (USA). Kierował nim dr Gerardo Olivares, dyrektor Laboratorium Dynamiki Katastrof i Modeli Komputerowych Narodowego Instytutu Badań Lotniczych mieszczącego się na tym uniwersytecie. W Mińsku skanowali oni z dokładnością do jednej tysięcznej milimetra całą powierzchnię bliźniaczego samolotu Tu-154M z numerem bocznym 102. Ma to posłużyć do sporządzenia komputerowej symulacji ostatnich minut lotu.

Jak przebiegają prace, na jakim są etapie – nie wiadomo. Jak wyjaśniała Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka Instytutu: „Dr Olivares i członkowie jego zespołu na podstawie umowy podpisanej z Polską nie mogą udzielać mediom wywiadów o przebiegu ich badań”. Podobnie jest z inną umową, jaką w 2017 r. zawarł resort obrony w związku z katastrofą smoleńską. MON zlecił argentyńskiemu prokuratorowi, byłemu oskarżycielowi w Trybunale Karnym w Hadze, a obecnie właścicielowi firmy consultingowej, Luisowi Moreno-Ocampo działania, które doprowadzą do zwrotu wraku TU-154 przez Rosjan. Argentyńczyk wziął się stąd, że, jak opowiadał: „pewien student zadzwonił do mnie z prośbą: czy nie mógłbym pomóc Polsce”. Tym studentem był młody doradca Antoniego Macierewicza Edmund Janniger.

Moreno-Ocampo spotkał się z Macierewiczem i podpisali umowę. Ministerstwo wydało w tej sprawie komunikat: „Profesor Ocampo wyraził zgodę na przygotowanie dla MON analizy w sprawie dalszego procedowania badania katastrofy smoleńskiej, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zwrotu wraku samolotu. Będzie także ekspertem w pracach Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem”. Na początek były prokurator poprosił o przysłanie z Polski nagrań z czarnych skrzynek, bo – wyjaśniał w jednym z wywiadów: „ważną rzeczą jest, by zarówno Polacy, jak i Rosjanie byli zgodni co do tego, co powiedziano w kabinie pilotów. Rzecz w tym, żeby znaleźć wspólną płaszczyznę dla wszystkich stron tej sprawy”. Po pewnym czasie OKO.press zapytał resort o szczegóły umowy i efekty prac prokuratora. MON odpowiedziało, że to informacje o charakterze niejawnym, których, jak wynika z ustawy o ochronie informacji niejawnych, „nieuprawnione ujawnienie spowodowałoby lub mogłoby spowodować szkody dla Rzeczypospolitej Polskiej albo byłoby z punktu widzenia jej interesów niekorzystne”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną