Kraj

Polska staje się państwem kastowym

Na początku rządów PiS prezes Kaczyński ogłosił, że w Polsce są obywatele lepszego i gorszego sortu. Na początku rządów PiS prezes Kaczyński ogłosił, że w Polsce są obywatele lepszego i gorszego sortu. Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
Nierówności społeczne w Polsce to już nie tylko nierówności majątkowe czy socjalne. Polacy nie są już równi wobec prawa.

PO i partia Razem zwróciły się do CBA o kontrolę oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego w związku z treścią ujawnionych przez „Gazetę Wyborczą” negocjacji biznesowych w sprawie budowy wieżowca w Warszawie. Na nagraniach Kaczyński prezentuje się jako osoba decydująca o wydatkowaniu dziesiątków milionów złotych na tę inwestycję przez spółkę Srebrna.

CBA natychmiast odmówiło, wydając komunikat, że co roku sprawdza oświadczenia majątkowe wszystkich parlamentarzystów i w oświadczeniu Kaczyńskiego nie znalazło nic podejrzanego.

Czytaj także: Jak Kaczyński budował partyjną fortunę

Edward Bejda w dwóch rolach

Zwracanie się do CBA, którego szef Ernest Bejda w przeszłości pracował dla Srebrnej, a samo CBA podlega pod koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, który też pracował dla Srebrnej, jest gestem wyłącznie politycznym. Nikt nie wierzy, że CBA doszukałoby się jakichkolwiek nieprawidłowości w oświadczeniu Kaczyńskiego, nawet gdyby one tam były, bo nie jest – w państwie PiS – instytucją niezależną. Ale CBA swoją natychmiastową odmową uczyniło to „oczywistą oczywistością”. I potwierdziło przypuszczenia o sprywatyzowaniu państwa i jego instytucji przez PiS. Podobnie jak pokazał to „prezes na telefon”, czyli prezes Pekao SA Michał Krupiński, stawiając się w siedzibie Srebrnej i gwarantując załatwienie żądanego przez Kaczyńskiego kredytu.

Oświadczenia sędziego Żurka sprawdzali wstecz

Zachowanie CBA potwierdziło też inny paradygmat rządów PiS: podwójnych standardów dla obywateli lepszego i gorszego sortu. Obywatelem gorszego sortu jest np. sędzia Waldemar Żurek. CBA co roku sprawdza oświadczenia majątkowe sędziów tak, jak sprawdza oświadczenia majątkowe posłów. Jednak gdy sędzia Żurek, jako rzecznik KRS, walczył z planami PiS sprywatyzowania KRS i sądownictwa, CBA wszczęło trwające wiele miesięcy postępowanie, czy należy wszcząć kontrolę jego oświadczeń majątkowych z pięciu lat.

Zadbało, by sam sędzia i opinia publiczna się o tym dowiedzieli, ale nie zawiadamiano go o oficjalnym wszczęciu kontroli. W tym czasie wzywano na przesłuchania. Doszło nawet do wtargnięcia funkcjonariuszy CBA na posiedzenie prezydium KRS: funkcjonariusz włożył nogę w drzwi sekretariatu, by dostać się do pokoju obrad i demonstracyjnie położyć przed ówczesnym szefem KRS wezwanie dla sędziego Żurka. Moment formalnego wszczęcia kontroli odwlekano, żeby sędziego dłużej grillować. Wszczęto też kontrolę majątku jego żony. Trwała od 2016 do 2018 r.

W jej ramach funkcjonariusze pofatygowali się nawet w Bieszczady, do rolnika, któremu sędzia odsprzedał swój używany traktor, co zresztą zeznał w oświadczeniu majątkowym. Wyniki CBA wypuściła do mediów w czasie kolejnego wzmożenia obrony Sądu Najwyższego – we wrześniu zeszłego roku. Nie były sensacyjne. CBA stwierdziło „wątpliwości natury skarbowej”. Na przykład czy diety z KRS – które mają zwracać poniesione koszty – należało traktować jako „dochód”. Nie złożono zawiadomienia do prokuratury, co nastąpiłoby niechybnie, gdyby był do tego cień podstawy.

Czytaj więcej: Czy karuzela afer z ostatnich tygodni przewróci PiS?

Równi i równiejsi w państwie PiS

Kiedy na samochodzie dziennikarki TVP Magdaleny Ogórek przylepiane są karteczki z napisem „TVoja wina”, jeszcze tego samego dnia wszczyna się postępowanie przeciw sprawcom o „umieszczenie napisu bez zgody”. Kiedy kobiety, które usiadły na trasie Marszu Niepodległości, są szarpane, lżone i opluwane, prokuratura umarza sprawę, uznając to za formę wyrażania niezadowolenia. Organizacjom broniącym kobiety przed przemocą domową odbiera się dotacje i przekazuje organizacjom katolickim, które do tej pory tematem się nie zajmowały.

Odbiera się dotację ECS w Gdańsku, a fundacja Tadeusza Rydzyka dostaje 70 mln zł na budowę i wyposażenie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu. Sędziowie, którzy godzą się na współpracę z partią rządzącą, są praktycznie zwalniani od orzekania, dostają posady prezesów, wiceprezesów, jednocześnie są członkami KRS i innych opłacanych ciał, jak komisja egzaminacyjna przy ministrze sprawiedliwości (właśnie powołano tam dwóch rzeczników dyscyplinarnych: Radzika i Schaba). A sędziowie, którzy przeciwstawiają się uzależnianiu sądownictwa od władzy wykonawczej, są przenoszeni do innych wydziałów i zawalani pracą, której już nie musi wykonywać „nadzwyczajna kasta” sędziowska PiS.

Obywatele gorszego sortu

Media związane z partią rządzącą zarabiają na ogłoszeniach firm zależnych od tej partii i Skarbu Państwa. Takich ogłoszeń nie dostają inne ogólnopolskie media. Nie ma jasnych reguł traktowania biznesu, firmy muszą się nieoficjalnymi kanałami dogadywać z władzą PiS – pisała o tym Joanna Solska. Poseł Kaczyński nie ponosi odpowiedzialności za „mordy zdradzieckie”, a poseł Michał Szczerba karany jest za „panie marszałku kochany” wykluczeniem z obrad Sejmu i 2,5 tys. zł kary za przekroczenie czasu wystąpienia o minutę. Itd. itp.

Państwo prawa od tzw. państw trzeciego świata różnią się tym, że w tym pierwszym każdy ma pewność, jak zostanie potraktowany przez państwo. Ma prawo do równego traktowania przez władzę publiczną, a jeśli zdarzy się, że nie zostanie tak potraktowany – może, na równych prawach, równe traktowanie wyegzekwować. Instytucje państwa powinny być ślepe na pochodzenie społeczne czy przynależność partyjną. Ale na początku rządów PiS prezes Kaczyński ogłosił, że w Polsce są obywatele lepszego i gorszego sortu. Po ponad trzech latach widać, że państwo PiS trzyma się tego standardu. Na taśmach „Wyborczej” prezes Kaczyński nazwał go standardem azjatyckim.

Czytaj także: Czy karuzela afer z ostatnich tygodni przewróci PiS?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną