Kraj

Niespodziewana lekcja z pożaru

Czy w tej sytuacji katedra Notre Dame w ogóle mogła się nie spalić?

Pożar katedry Notre Dame to był widok fascynujący i przerażający zarazem. Wielka czerwona pochodnia w środku miasta i odsunięty o 300 m, wciąż powiększający się tłum paryżan i turystów, którzy przyglądali się zagładzie katedry w rozpaczliwej ciszy (tylko polska telewizja wyłowiła jakąś grupkę śpiewającą nabożne pieśni). Była to martwa, przejmująca cisza, co podkreślali wszyscy sprawozdawcy. Ludzie stali jak porażeni. Przeciągły jęk wyrwał sie tylko wtedy, kiedy runęła iglica (tak popularnie określało się sygnaturkę Notre Dame).

Polityka 17/18.2019 (3208) z dnia 23.04.2019; Felietony; s. 144

Czytaj także

Społeczeństwo

Przejechała 1400 km, żeby wykonać legalną aborcję

Kiedyś byłam za PiS, uważałam, że pomaga rodzinom, a aborcja to morderstwo. Już tak nie sądzę – mówi Maria. W pięciu szpitalach odmówiono jej zabiegu przerwania ciąży.

Agata Szczerbiak
17.06.2020