Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Mordy hordy

Inteligencja, zwłaszcza jej elita, nie garnie się do Prawa i Sprawiedliwości.

„Lewicowo-feministyczne hordy mają coraz większy wpływ na stan umysłu Amerykanów i zachodnich Europejczyków” – alarmuje Paweł Lisicki w „Do Rzeczy”. Lewica skutecznie podbija opinię publiczną Zachodu. Prawdziwy uczony, prof. Ryszard Legutko, miał wygłosić wykład w koledżu amerykańskim, ale lewicowa studenteria nie dopuściła do imprezy i profesora trzeba było przeprowadzić tylnym wejściem do miejsca, w którym mniejsze grono – w konspiracji – wysłuchało polskiego filozofa i polityka. „Na uniwersytetach zachodnich rządzi coraz potężniej komuna” – twierdzi Lisicki.

A u nas, w Polsce? Na okładce tygodnika widzimy wielki napis: CHOROBA WŚCIEKŁYCH PROFESORÓW, a obok oglądamy wściekłe mordy hordy: Paweł Śpiewak, Monika Płatek, Leszek Balcerowicz, Andrzej Rzepliński, Wojciech Sadurski, Magdalena Środa, Marcin Matczak i Jan Hartman. Kwiat polskiej profesury, elita umysłowa, jest tu potraktowana „z buta” tylko dlatego, ponieważ pozostaje w opozycji do rządu. Gdyby byli „za” – byliby „autorytetami”. Ale są przeciw. Wybryk „Do Rzeczy” to nic innego jak krzyk rozpaczy i bezsilnej wściekłości. Inteligencja, zwłaszcza jej elita, nie garnie się do Prawa i Sprawiedliwości. Nie lgnie do władzy. Dlatego trzeba ją usuwać, a na jej miejsce mianować swoich. Na Krakowskim Przedmieściu, w Pałacu Staszica, na wyższych uczelniach, wpływy prawicy rosną, ale elita profesorska, postaci symboliczne dla nauki polskiej, trzymają się od niej na bezpieczny dystans. Panowie Duda czy Szczerski, absolwenci UJ, nie osiągnęli pozycji równej Zollom czy Sadurskim. Prawo i Sprawiedliwość reprezentuje w mediach zaledwie paru profesorów: Andrzej Nowak, ceniony historyk konserwatywny, ostry w poglądach politycznych, ale o niekwestionowanym dorobku naukowym, oraz PP.

Polityka 19.2019 (3209) z dnia 07.05.2019; Felietony; s. 87
Reklama