Kraj

Tajemnica dementi

Tajemnicze ogłoszenie Starmacha

Andrzej Starmach Andrzej Starmach Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta

Właściciel galerii wykupił całą stronę reklamową w „Gazecie Wyborczej”, by pomieścić na niej zaledwie kilka zdań, w których dementuje swą współpracę z dyrektorem Muzeum Narodowego w Warszawie. O co właściwie chodzi?

Oświadczenie Andrzeja Starmacha – bo o nim mowa – jest odpryskiem tzw. muzealnej afery bananowej. Dyrektor MN Jerzy Miziołek, wycofując się z cenzurowania ekspozycji, zapowiedział równocześnie zamknięcie dotychczasowej galerii i prace nad jej nowym kształtem, który współtworzyć miałby właśnie Andrzej Starmach. Teoretycznie nie brakuje mu ku temu wszelkich merytorycznych predyspozycji. Od trzech dekad prowadzi jedną z najlepszych (zdaniem niektórych najlepszą) galerii w kraju. Świetnie zna polską sztukę XX w. Był pomysłodawcą kilku spektakularnych i ważnych wystaw – jak „Nowocześni a socrealizm” czy ekspozycji Jerzego Nowosielskiego. Także MN wydaje się miejscem zacnym i ważnym, które wstydu nie przynosi. Skąd więc to gwałtowne, choć eleganckie w tonie, oświadczenie? Wydaje się, że z dwóch powodów: subiektywnego i obiektywnego.

Jeśli Andrzejowi Starmachowi nie jest duchowo po drodze z „dobrą zmianą”, taka deklaracja prof. Miziołka mogła go rzeczywiście zirytować, a nawet rozwścieczyć. Ale chodzi też o coś innego. Starmach zawsze podkreślał swoją całkowitą niezależność od wszelkich państwowych i samorządowych instytucji.

Jest i kwestia obiektywna. Zdarza się, że marszandzi sztuki czy prywatni kolekcjonerzy włączają się w organizację muzealnych wystaw. Ale są to zawsze ekspozycje czasowe, niejednokrotnie tworzone w oparciu o zbiory spoza muzeum. Przyjęło się jednak – i ta zasada była ściśle przestrzegana – że ekspozycje stałe są wyłączną domeną muzealników. Ponieważ to właśnie one budują pewne trwałe hierarchie w historii sztuki, wymagają nie tylko ogromnej wiedzy, ale też obiektywizmu i braku podejrzenia o jakikolwiek partykularyzm.

Polityka 20.2019 (3210) z dnia 14.05.2019; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 9
Oryginalny tytuł tekstu: "Tajemnica dementi"
Reklama