Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Będzie się działo

Kto wygrał, kto przegrał i co z tego wynika

Lokal wyborczy w Gminnym Ośrodku Kultury „Sokół” w podpoznańskim Czerwonaku w scenerii bajkowego zakładu krawieckiego. Lokal wyborczy w Gminnym Ośrodku Kultury „Sokół” w podpoznańskim Czerwonaku w scenerii bajkowego zakładu krawieckiego. Marek Lapis / Forum
PiS z rekordowym mandatem, ale wciąż odległe od absolutnej hegemonii. Opozycja nie posuwa się naprzód, choć i nie cofa. Na wielki przełom trzeba poczekać. Oto garść powyborczych danych i obserwacji.
Marek Sobczak/Polityka

Po pierwsze: Polska podzielona, z przechyłem na prawo

Połączony wynik PiS oraz Konfederacji to 50 proc. Drugą połówkę podzieliły pomiędzy siebie Koalicja Obywatelska, Lewica oraz PSL z Kukizem. Czyżby idealna równowaga?

Trochę tak, a trochę nie. Front prawicowy wydaje się bowiem o wiele bardziej zwarty. Choć Konfederacja starała się ostatnio ostro szturchać PiS, w gruncie rzeczy pozostaje jego nieco radykalniejszą, młodszą i bardziej krzykliwą siostrą. A w razie kłopotów władzy – naturalną sojuszniczką.

Po stronie opozycji nie ma takiego monolitu. Rozpad Koalicji Europejskiej nie zdarzył się przypadkiem. PO, Lewica oraz PSL reprezentują odmienne wrażliwości i tradycje ideowe. Są w stanie współpracować wyłącznie kontekstowo, w logice antyPiSu. A i to – jeśli chodzi o ludowców – wcale nie jest do końca pewne. A w przypadku wciągniętego na pokład Pawła Kukiza wręcz wątpliwe.

Równowaga jest zatem pozorna. PiS dysponuje nie tylko większością parlamentarną, ale i narzędziami oddziaływania na kształt sceny politycznej. Potrafi napuszczać na siebie ugrupowania antyPiSu, korygować linie podziału.

Po drugie: mandat PiS jest rekordowy, choć słaby

Być może procentowy wynik PiS w pierwszej chwili po ogłoszeniu wyników nie wywołał aż tak wielkiego wrażenia. W końcu majowe wybory do PE pokazały, że rządzący są w stanie śmiało forsować granicę 45 proc. Co potwierdzało część sondaży z końcówki kampanii. Toteż apetyty w rządzącej formacji były rozbudzone.

Na tym tle 43,6 proc. rozczarowało pisowską elitę. Co prawda najwyższy w dziejach III RP, choć porównywalny z wiktoriami SLD w 2001 r. i Platformy sześć lat później (obie partie zdobyły wtedy po 41 proc. głosów). Trzeba jednak pamiętać, że procentowe wyniki są tylko podstawą do podziału mandatów w Sejmie.

Polityka 42.2019 (3232) z dnia 15.10.2019; Temat na Wybory; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Będzie się działo"
Reklama