Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Murszejąca koperta

W przypadku koperty w sejmowym biurku mamy do czynienia z jawnym i bezwstydnym zamachem na państwo prawa.

Jak pamiętamy (piszę to w imieniu starców nad grobem, bo młodzież już takich książek nie czyta), 26 lipca 1864 r. marynarze z załogi jachtu „Duncan” należącego do lorda Edwarda Glenarvana złowili okazałego rekina. Podczas patroszenia ryby w jej żołądku odnaleziono butelkę, a w niej trzy zapisane kartki papieru. Jedna po angielsku, druga po francusku, a trzecia po niemiecku. Niestety, jakaś ilość wody, a może rekiniej posoki, przeniknęła przez korek i mocno uszkodziła dokument. Trzeba było go rekonstruować, porównując trzy wersje, a i tak pozostawało szerokie pole do najśmielszych domysłów. Właściwie pewnym było tylko, iż butelkę wrzucono do morza na 37. południowym równoleżniku przez kogoś z zaginionego od dwóch lat trójmasztowca „Britannia”, którego portem macierzystym było Glasgow, a kapitanem dzielny podróżnik i odkrywca Harry Grant.

I na tym by się być może wszystko skończyło, gdyby nie kochające dzieci, Mary i Robert Grantowie, gotowe na wszystko, by odnaleźć ojca, i szlachetność lorda Glenarvana, który stworzył ku temu możliwości. Tak rozpoczyna się wielka epopeja „Dzieci kapitana Granta”. Pokonują one wszelkie przeszkody, by dotrzeć do prawdy listu i ostatecznie uratować tatę, nic ich nie jest w stanie zniechęcić. Dla autora tej opowieści – Juliusza Verne’a – jest przy tym oczywiste, że kiedy człowiek staje wobec zagadki, której rozwiązanie przyczynić się może do uratowania komuś życia, ocalenia honoru czy choćby zachowania prawa, to nie zaprzestanie wysiłków, dołoży wszelkich starań, aby sprawę wyjaśnić. Zarzekłem się już jednak na początku, że czytają francuskiego fantastę tylko zgrzybiałe dinozaury. W naszej dzisiejszej Rzeczypospolitej inne panują obyczaje.

Nie w brzuchu rekina, tylko w sejmowym biurku, nie w obrośniętej skorupiakami butelce (lord Glenarvan i major Mac Nabbs mieli niemałe kłopoty, by ją rozłupać), ale w papierowej kopercie leżą dziś dokumenty, które być może ukazują nieprawidłowości w „reformie”polskiego sądownictwa, a których władze nie chcą wbrew prawomocnemu wyrokowi sądowemu udostępnić.

Polityka 46.2019 (3236) z dnia 12.11.2019; Felietony; s. 96
Reklama