Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Honor rewolucji

Wciąż pozostaje pytanie: po co Kaczyńskiemu tyle władzy?

Zdjęcie, którym otwieramy polityczną część numeru, powinno przejść do historii: chyba po raz pierwszy w jednym kadrze mogliśmy zobaczyć kilkudziesięciu sędziów Sądu Najwyższego, uczestniczących w odczytywaniu wydanego przed chwilą orzeczenia. Tym sędziom, których twarze ledwo rozpoznajemy na fotografii, należą się wdzięczność i szacunek – nie tylko dlatego, że oparli się naciskom władz usiłujących nie dopuścić do posiedzenia, ale że w takiej sytuacji podjęli decyzje dalekie od jakiegokolwiek radykalizmu.

Przypomnę, że zdaniem trzech połączonych Izb SN sędziowie powołani przez „upolitycznioną” nową KRS powinni, co prawda, powstrzymać się od orzekania, nie odebrano im jednak statusu sędziowskiego ani nie uchylono dotychczas wydawanych przez nich wyroków. (To rodzi duże komplikacje, które precyzyjnie przedstawia Ewa Siedlecka w artykule „Stan dwuprawia”). Jednak takie, niejednoznaczne orzeczenie otwierało drogę do kompromisu (i chyba taka była intencja SN) mogącego powstrzymać rozpad polskiego wymiaru sprawiedliwości. „Wystarczyłoby” – o co wnosi także opozycja w swoim senackim projekcie – powołać na nowo, zgodnie z konstytucją, sędziowską reprezentację do KRS i zatwierdzić dokonane już nominacje, jeśli tylko kandydaci spełniali ustawowe wymagania.

Odpowiedź władzy na orzeczenie SN była negatywna i brutalna. Symbolicznie przedstawiamy ją w okładkowym obrazku: nad Sądem Najwyższym unosi się Sąd Ostateczny złożony z trójcy: Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Julia Przyłębska. Żart, ale smutny. Przejęty przez PiS Trybunał Konstytucyjny został bowiem obsadzony w funkcji nad-nad-sądu, który powołując się na cokolwiek – np.

Polityka 5.2020 (3246) z dnia 28.01.2020; Przypisy; s. 7
Reklama