Kraj

Prokuratura oskarża polityków PiS o wyprowadzenie 3 mln zł z PCK

Kontenery PCK Kontenery PCK Henryk Przondzion / Forum
W sprawę zamieszani są poseł PiS, dwóch radnych i najbliższy współpracownik Anny Zalewskiej. Grozi im do 10 lat więzienia. Prokuratura właśnie złożyła w sądzie akt oskarżenia – podała „Gazeta Wyborcza”.

Dziennikarz Jacek Harłukowicz, który śledził tę sprawę, poinformował, że w związku z przekrętami w PCK w ławie oskarżonych zasiądą osoby, które odgrywały znaczące role w partii Jarosława Kaczyńskiego we Wrocławiu i w całym Dolnym Śląsku. Nie chodzi o jednego polityka, ale o całą grupę działaczy PiS. Od 2015 r. prezesem PCK w regionie był przez dwa lata radny Rafał H., jego zastępcą ówczesny poseł Piotr B., a dyrektorem – Jerzy G., radny wojewódzki i zastępca Anny Zalewskiej w wałbrzyskich strukturach PiS. W oddziale pracował ponadto Jerzy S., również radny z Wrocławia. Akt oskarżenia objął wszystkich wymienionych.

Czego dotyczy afera PCK

Śledztwo trwało dwa i pół roku. Straty związane z działalnością przestępczą polityków PiS miały wynieść koło miliona złotych. Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, prokuratura szacuje je na 3 mln.

Szeregowi pracownicy PCK w 2015 r. założyli firmę, która do 2017 zbierała z kontenerów Czerwonego Krzyża używaną odzież. Strony nie zawarły żadnej umowy. Pieniądze ze sprzedaży odzieży trafiały prosto do kieszeni wszystkich zaangażowanych w proceder.

Prokuratura ustaliła, że całą operacją kierował Jerzy G., wówczas radny sejmiku dolnośląskiego, jeden z najbliższych współpracowników minister edukacji Anny Zalewskiej, dziś europosłanki. G. jest oskarżony także o wyprowadzenie 12 mln zł z Południowo-Zachodniej SKOK.

Poseł wyrzucony z PiS

Kiedy w 2018 r. sprawa dotarła do centrali PiS na Nowogrodzką, z partią musiał się pożegnać Piotr B. „Od wielu miesięcy moje nazwisko wykorzystywane jest w kontekście sprawy wrocławskiego PCK. Czuję się niewinny, jednak dla dobra imienia oraz partii, z którą byłem związany przez kilkanaście lat, podjąłem decyzję o rezygnacji” – napisał w oświadczeniu przesłanym dziennikarzom. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie, która wyprowadzała pieniądze z PCK, a także – jak informuje „GW” – przyjmowanie środków z przestępczego procederu, wykorzystywane potem na sfinansowanie kampanii do Sejmu w 2015 r.

Pieniądze z PCK przynajmniej raz miały też zasilić fundusz wyborczy Anny Zalewskiej. Jeden z oskarżonych przyznał śledczym, że na polecenie Jerzego G. wpłacił na jej kampanię 7 tys. zł. Potwierdzają to dokumenty złożone przez partię w Państwowej Komisji Wyborczej.

Nielegalne finansowanie kampanii

W toku śledztwa wyszło też na jaw, że z dolnośląskiego oddziału PCK znikało przekazywane dla ubogich jedzenie. Śledczy nie mogli się doliczyć 46 ton darów. Według świadków rozdawano je przy okazji kampanii polityków PiS. Rozczęstowaniem 20 ton jabłek czy paczek z artykułami spożywczymi chwalił się przed wyborami w 2015 r. poseł Piotr B. Co ciekawe, w rozliczeniu kampanii przedstawionym w PKW jest tylko faktura na zakup 26 kg owoców za 46,68 zł.

PKW zatwierdziła sprawozdanie wyborcze PiS, bo nie ma uprawnień do weryfikowania jego prawdziwości. Wszystko wskazuje jednak na to, że kampanię finansowano nielegalnie.

Czytaj także: Czy na taśmach Kaczyńskiego słychać dowody przestępstwa?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną