Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

I przyszedł Józef Tkaczuk

Kiedy naród siedzi w domach i z przerażeniem zerka zza firanki, partia rządząca dokręca śrubę.

Sytuacja jest napięta i nie ma sensu szukać w niej na siłę pozytywów. Ale przynajmniej dzięki pandemii niektórzy zorientowali się, że są śmiertelni. Powoli odpinają łatki z niepodważalnymi poglądami, z wiarą w przyszłość, z tym, że „mają pewność”. Uczą się mówić magiczne słowa, takie jak „dziękuję”, „przepraszam”, „kocham cię”. Poznawać, kim są bliscy, kim sąsiedzi. Uczą się milczeć, patrzeć, czekać. Mówią również: „Nie wiem”, i po raz pierwszy w życiu się tego nie wstydzą.

Polityka 16.2020 (3257) z dnia 14.04.2020; Felietony; s. 78
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >