Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

I przyszedł Józef Tkaczuk

Kiedy naród siedzi w domach i z przerażeniem zerka zza firanki, partia rządząca dokręca śrubę.

Sytuacja jest napięta i nie ma sensu szukać w niej na siłę pozytywów. Ale przynajmniej dzięki pandemii niektórzy zorientowali się, że są śmiertelni. Powoli odpinają łatki z niepodważalnymi poglądami, z wiarą w przyszłość, z tym, że „mają pewność”. Uczą się mówić magiczne słowa, takie jak „dziękuję”, „przepraszam”, „kocham cię”. Poznawać, kim są bliscy, kim sąsiedzi. Uczą się milczeć, patrzeć, czekać. Mówią również: „Nie wiem”, i po raz pierwszy w życiu się tego nie wstydzą.

Żeby jednak nie było idealnie, są i tacy, którzy cynicznie wykorzystują sytuację. Zachowują się jak kierowcy, którzy wciskają się za gnającą najszybszym pasem karetką. Oni „wiedzą lepiej” – i też się tego nie wstydzą. Przechytrzą, będą lepsi niż frajerzy, którzy zwalniają, bo mają głupie skrupuły. Są nieśmiertelni, gnają, byle szybciej. Po pieniądze, stołki, władzę. Jadą na wybory, wyprzedzając na ciągłej linii, udając, że przecież „każdy tak robi”. Ludzie umierają na koronawirusa? Pokłóćmy się ze związkami zawodowymi. Ludzie tracą pracę i środki do życia? Wyciągnijmy z sejmowej zamrażarki kuriozalny pomysł całkowitego zakazu aborcji. Jak nie teraz, to kiedy? Moment jest idealny, okazja sama spadła z nieba. Przecież dziś nikt nie będzie protestować, na ulicę nie wyjdzie. Wszystko można przepchnąć. A że ukaże się kilka oburzonych postów na Facebooku, to co z tego?

Kiedy naród siedzi w domach i z przerażeniem zerka zza firanki, partia rządząca dokręca śrubę. Wprowadza zamordyzm w atmosferze grozy i zastraszenia. Nikt nie zaprotestuje, bo za bardzo będzie się bał. Pod płaszczykiem dbania o bezpieczeństwo ukręca się łeb wolności. I nikt nawet nie miauknie. Patrzymy na te wyścigi politycznych szczurów i szyjemy maseczki dla naszych lekarzy i lekarek.

Polityka 16.2020 (3257) z dnia 14.04.2020; Felietony; s. 78
Reklama