Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kilka słów od nieczłowieka

To, co teraz będzie decydujące – dla społeczności LGBT, ale i dla całego polskiego społeczeństwa – to reakcja ogółu.

Mało zorientowany obserwator mógłby się zdziwić, jak szybko poszło, dzień po dniu: w środę kandydat Duda podpisuje Kartę Rodziny – świstek pozbawiony może prawnego znaczenia, ale brzemienny symbolicznie – opowiadając się za „zakazem propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych”. Nazajutrz europoseł Brudziński fantazjuje, że „Polska bez LGBT jest najpiękniejsza”. W piątek poseł Żalek mówi, że „LGBT to nie są ludzie”. W sobotę rano kandydat Duda basuje basującemu mu Żalkowi i powtarza: „Próbuje się nam wmówić, że to ludzie”. A wieczorem poseł Czarnek dokonuje ostatecznego podziału na ubermenszów hetero i untermenszów niehetero: „Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”.

To przejście od świstka z pozornie niegroźną obroną rodziny przed ideologią LGBT do ściśle hitlerowskiej koncepcji, jaką wyraził Czarnek, spowodowało zdystansowanie się od niego nawet takich figur, jak Brudziński, który raptem dwa dni wcześniej snuł wizję Polski bez wszystkich obywateli LGBT, albo redaktor Terlikowski, który jeszcze niedawno – bazując na znanych wzorach nazistowskiej propagandy – przedstawiał się na okładce gazety jako muskularny rycerz w srebrnej zbroicy, strzegący granic Polski przed homoimperium.

Jednak ten blitzkrieg nikogo nie powinien dziwić. Podglebie jest już gotowe, po prostu Czarnek wyrwał się przed szereg. Dehumanizacja jest złożonym procesem, który ma swoje tempo – lekcja XX w. jednak nas częściowo uodporniła na polityków, którzy od razu przechodzą do sedna. Stąd te uciszające szepty – ale ich prawdziwe znaczenie to wcale nie: Ależ tak nie wolno!

Polityka 25.2020 (3266) z dnia 16.06.2020; Felietony; s. 82
Reklama