Kraj

Dwa słowa

Andrzej Duda na spotkaniach wyborczych nie oszczędza płuc, gdy ogłasza, jak megafon na peronie, że roznieca patriotyczną iskrę.

Działo się to w ZSRR pod koniec drugiej wojny światowej. Józef Stalin był już pewien, że spora część Europy Wschodniej zostanie jego własnością. Kazał więc zawczasu powołać atrapę polskiego rządu i nazwał ją Związkiem Patriotów Polskich. Miała nim kierować polska komunistka Wanda Wasilewska. Nie mogła się nie zgodzić, ale odważyła się powiedzieć, że Polacy bardzo nie lubią nazywać samych siebie patriotami. Stalin zbył to krótkim „To polubią”. Tę anegdotę opowiedział mi 45 lat temu któryś z założycieli paryskiej „Kultury” – chyba Zygmunt Hertz albo Józef Czapski.

Polityka 28.2020 (3269) z dnia 07.07.2020; Felietony; s. 89
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021