Kraj

Relacja ze sztabu Dudy: raczej ostrożny optymizm

Wieczór wyborczy Andrzeja Dudy, 12 lipca 2020 r. Wieczór wyborczy Andrzeja Dudy, 12 lipca 2020 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Prezesa PiS znów nie było na wieczorze wyborczym Andrzeja Dudy. W Pułtusku prezydent apelował o pojednanie, a jego żona zaatakowała dziennikarzy.

Tuż przed ogłoszeniem wyniku wyborów prowadzący zagrzewał sympatyków PiS okrzykami: „Damy radę!”. Większość zebranych wymachiwała biało-czerwonymi flagami. Andrzejowi Dudzie towarzyszyła żona Agata Kornhauser-Duda i córka Kinga, obie w szykownych białych garniturach.

Kaczyńskiego zabrakło, Ziobro się nie cieszył

Pod sceną, inaczej niż po pierwszej turze, stanęli członkowie rządu. Był premier Mateusz Morawiecki, ministrowie Mariusz Błaszczak, Zbigniew Ziobro, Marlena Maląg. Był Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego, jedna z ważniejszych dziś osób w PiS. Ale znów nie było Jarosława Kaczyńskiego. Prezes podobno i tym razem wieczór spędzał na modlitwie na Jasnej Górze.

Podziękowania Dudy mogły nieco zaskoczyć kierownictwo partii. Poza wspomnieniem o żonie i córce prezydent bardzo ciepło wypowiedział się o Beacie Szydło: „Chcę podziękować Beacie, która była przy mnie, jeździła w Dudabusie, opiekowała się mną i dbała, abym był mocny i gotowy w każdej chwili wyjść i pokazać, jaką mam siłę, by przeć do zwycięstwa”. Po reakcji sympatyków – krzyczeli gromkie: „Beata, Beata!” – widać, że choć odeszła do Brukseli, to działacze PiS wciąż o niej pamiętają i ją cenią.

Ale chyba największe zaskoczenie i konsternację wywołały słowa, które Duda skierował do Marcina Mastalerka. Przypomnijmy, że był on jednym z architektów sukcesu PiS w kampaniach przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w 2015 r. Mastalerek podpadł jednak Kaczyńskiemu, bo za bardzo wybijał się na samodzielność. Prezes kazał skreślić go z list wyborczych. „Dziękuję mojemu przyjacielowi Marcinowi Mastalerkowi, nie jest już czynnym politykiem, ale dla ojczyzny ratowania przyszedł i pomógł w naszej codziennej pracy sztabowej, patrząc na strategię, przygotowując z nami kolejne działania” – mówił Duda. Ze sceny padło też podziękowanie dla Ziobry, który jednak nie wyglądał, jakby cieszył się z tego powodu.

Agata Duda mówi o swoim milczeniu

Na początku imprezy wyborczej córka prezydenta nie bardzo potrafiła odnaleźć się na scenie, ale poinstruowana przez matkę ostatecznie stanęła po lewej stronie ojca, Agata Duda po prawej. Kinga mówiła: „Chciałabym zaapelować, by nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu. Niezależnie od tego, jaki mamy kolor skór, kogo popieramy i kogo kochamy. Wszyscy jesteśmy równi, nikt nie zasługuje na to, by być obiektem nienawiści”. Potem chciała zabrać głos Agata Kornhauser-Duda. Kiedy zaczęła, na znak męża musiała przerwać, bo zebrani zaczęli śpiewać hymn.

Andrzej Duda mówił dziś o pojednaniu, namawiał, by dzwonić do znajomych, którzy głosowali na jego rywala. Za to wystąpienie jego żony było bardzo agresywne, zwłaszcza w stosunku do dziennikarzy. „To jest ten moment, w którym powiem, dlaczego przez pięć lat się »nie wypowiadałam«. Uchylę rąbka tajemnicy. Ja nie wypowiadałam się dla mediów. Rozmawiałam z Polakami”. I dodała: „Nie chciałam się wypowiadać dla mediów, bo był to mój sprzeciw wobec manipulacji i dezinformacji, które w mediach występują”. Zwróciła się też do dziennikarza „Gazety Wyborczej”: „Panie redaktorze Pawle Wroński, przed pierwszą turą napisał pan, że zakwitł kwiat paproci i prezydentowa się wypowiedziała. Panie redaktorze, to dzisiaj jest ten dzień, a że kwiat paproci kwitnie raz na 100 lat, to pewnie ani ja nie doczekam się rzetelności z pana strony, ani pan nie doczeka się ze mną wywiadu” – skończyła pierwsza dama.

Czytaj też: Życie pod żyrandolem – czyli pięć lat Dudów w Pałacu

Rzecznicy PiS ostrożnie o wyniku

Rzecznik sztabu Adam Bielan mówił już po oficjalnej części wieczoru wyborczego, że noc będzie długa. Stwierdził, że PiS i Andrzej Duda „spotkali się w tej kampanii z wielką falą hejtu”, „było bardzo wiele ciosów skierowanych pod naszym adresem”. Rzecznik PiS Radosław Fogiel ostrożnie zaś ocenił wynik: „Wszyscy powinni się cieszyć z absolutnie rekordowej frekwencji. Oczywiście wyniki mamy wstępne, wskazujące zwycięstwo Andrzeja Dudy, ale z pokorą czekamy na wyniki wyborów. To była najdziwniejsza kampania, w jakiej braliśmy udział. Momentami była wstrzymywana, plany były trudne do zrealizowania, ale w warunkach pandemii zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić”.

Na koniec odśpiewano specjalną wersję piosenki Leonarda Cohena. W refrenie zamiast „Hallelujah, Hallelujah” można było usłyszeć: „Andrzej Duda, Andrzej Duda”.

Exit poll: Minimalna przewaga Dudy. Nie można wskazać zwycięzcy

Dlaczego w Pułtusku?

W parku wokół amfiteatru w Pułtusku już od wczesnego wieczora na sympatyków PiS czekały różne atrakcje piknikowe. Partia zdecydowała w ostatniej chwili, że nie w Arkadach Kubickiego w Zamku Królewskim w Warszawie, a w amfiteatrze w Pułtusku niedaleko Warszawy Duda pozna wstępne wyniki wyborów. Sztab uznał, że nie chce sąsiadować z wieczorem wyborczym Rafała Trzaskowskiego. Arkady Kubickiego znajdują się bowiem 200 m od Parku Fontann, gdzie swoje wydarzenie zorganizował kontrkandydat Dudy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną