Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ruch na Platformie

Co dalej z PO, co dalej z Trzaskowskim

Rafał Trzaskowski i Borys Budka. To od ich relacji zależy teraz, czy partia i ruch będą ze sobą współpracować, czy konkurować. Rafał Trzaskowski i Borys Budka. To od ich relacji zależy teraz, czy partia i ruch będą ze sobą współpracować, czy konkurować. Paweł Jaskółka/Super Express/Gallo
W ramówce nowego politycznego sezonu znajdzie się kilka nowości – w tym inicjatywy Hołowni i Trzaskowskiego. Ale głównie będziemy oglądali dotychczasowe tasiemce: o bezpardonowej władzy i niezbornej opozycji. Sama tylko Platforma szykuje niezły sitcom.
Siłą napędową inicjatywy prezydenta Warszawy mają być samorządowcy.Andrzej Hulimka/Forum Siłą napędową inicjatywy prezydenta Warszawy mają być samorządowcy.

O jednym ze znanych prawicowych publicystów krążył kiedyś dowcip: „Co to jest krokodyl? – Jaszczurka zredagowana przez Staszka”. Takim Staszkiem tylko à rebours próbuje być teraz Platforma. Czołowi politycy tej partii robią ostatnio, co mogą, aby obniżyć oczekiwania wobec wykuwającego się „ruchu Trzaskowskiego”, powtarzając jak mantrę, że „to nie będzie ani ruch polityczny, ani wyborczy”. Wygląda więc na to, że z szumnie zapowiadanej w lipcu inicjatywy, która miała być budowana na rozbudzonych w kampanii Rafała Trzaskowskiego emocjach i nadziejach, zostanie skromny projekt; coś na kształt think tanku – jak można się domyślać, słuchając platformersów. Na razie wszystko owiane jest tajemnicą, ale nawet parlamentarzyści PO dowcipkują, że to stąd, iż sami twórcy „nowej Solidarności” do końca jeszcze nie wiedzą, co to ma być. Bo mieszają się tu różne interesy i ambicje.

„Musimy stworzyć potęgę, ruch obywatelski, który pozwoli wygrywać wybory” – mówił kilka dni po wyborach na wiecu w Gdyni niedoszły prezydent. Ale w ubiegłym tygodniu sam zaczął upuszczać powietrze z własnej inicjatywy. W wywiadzie dla TVN24 odżegnywał się od tworzenia ruchu, który mógłby mieć wyborczy charakter, i podkreślał, że „to nie ma być jakakolwiek konkurencja dla partii politycznych”, bo przecież sam wciąż jest wiceszefem PO. Generalnie chodzi więc o zagospodarowanie energii tych, którzy chcieliby się zaangażować w życie publiczne, ale niekoniecznie poprzez działanie w partii – tworząc projekty ustaw, zbierając pod nimi podpisy, organizując debaty itp. To ma być uzupełnienie PO – mówił Trzaskowski. Nie krokodyl, ale jaszczurka. W dodatku wygląda to na częściowy remake pomysłów, które w poprzedniej kadencji już przerabiano – był przecież gabinet cieni, który przygotowywał (niespecjalnie nośne) projekty ustaw, były Kluby Obywatelskie, które organizowały dyskusje w różnych miejscach w Polsce.

Polityka 36.2020 (3277) z dnia 01.09.2020; Temat tygodnia; s. 15
Oryginalny tytuł tekstu: "Ruch na Platformie"
Reklama