Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Śmierć i Małgorzata

Śmierć i Małgorzata. Historia z dyżuru na podkarpackim SOR-ze

Dyżur na jednym z opisywanych w tekście podkarpackich SOR-ów. Dyżur na jednym z opisywanych w tekście podkarpackich SOR-ów. Paweł Reszka / Polityka
Przebieranie się na korytarzu, izolatka bez monitoringu, komunikacja przez szparę w drzwiach to dobra metafora straconych miesięcy. W lecie niewiele zrobiono, by przygotować się na jesienny atak wirusa.

Ledwie minęło południe, a SOR się zatkał. Trzy karetki z trzema covidowymi pacjentami czekały na podjeździe. Jedyna izolatka zajęta. Telefon dzwonił jak opętany. Przed drzwiami czekał człowiek. Przyszedł po pomoc, bo od wczoraj wymiotował krwią.

Ten dyżur zaczął się złowieszczo. W całym województwie podkarpackim w sobotni poranek nie było ani jednego wolnego łóżka z respiratorem. Zostało kilkanaście miejsc dla pacjentów covidowych w lżejszym stanie i jedno miejsce izolacyjne.

– I gdzie ta samotna izolatka?

Doktor Małgorzata, która właśnie zaczyna dwunastogodzinny dyżur w specjalnej aplikacji:

– A, w szpitalu, który jest 80 km stąd.

Oznaczało to, że SOR Małgorzaty przez najbliższe godziny będzie zdany raczej na swoje siły.

***

Covid powoduje, że Szpitalne Oddziały Ratunkowe puchną. Każdy podejrzany pacjent ma robiony szybki test (kasetkowy). Wynik uzyskuje się po kilkunastu minutach. Jednak te testy są zawodne. Żeby mieć pewność, należy zrobić test PCR – tu na wynik czeka się przynajmniej kilka godzin. Przez ten czas pacjent „zalega” na SOR – bo podejrzanego nikt nie chce wpuścić na swój oddział. Jak to wygląda w praktyce?

Arkadiusz, 55-letni mężczyzna trafił na SOR w nocy, wije się z bólu na leżance.

– Dlaczego zgłasza się pan dopiero teraz?

– Przez covid, trochę się obawiałem. I tak jakoś wyszło…

– Ale musiało potwornie boleć?

– Faktycznie.

Cukrzyca, stan zapalny stopy, sepsa, poważne problemy nerkowe. Stan zapalny to eufemizm. Stopa gnije – i czuć to na całym oddziale. W normalnych warunkach pacjent zostałby przyjęty bez czekania. Teraz musi mieć test na covid.

Dopiero potem pójdzie na konsultacje.

Polityka 43.2020 (3284) z dnia 20.10.2020; Społeczeństwo; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Śmierć i Małgorzata"
Reklama