Kraj

Brunatne Podhale. O czym jest ta seria?

Zakopane, 3 maja 2018 r. Obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Zakopane, 3 maja 2018 r. Obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Marek Podmokły / Polityka
Chciałbym opowiedzieć Wam historię. Opowieść tragiczną, pełną przemocy i nienawiści. Znaczą ją antysemityzm i nacjonalizm.

Jej bohaterowie to księża, hrabiowie i hitlerowscy archeolodzy. To skinheadzi i burmistrzowie. Kolaboranci i bandyci. Cyniczni politykierzy i rozpaleni ideą studenci. Historia ta dzieje się zaś na Podtatrzu. Między Orawą, Spiszem, skalistą linią Tatr a szerokim łukiem Beskidów. W dolinach i na halach. W bożnicach i sanktuariach. W obozach zagłady i urzędach. Na leśnych dróżkach i w uzdrowiskach. To historia o tym, jak łatwo zasiać wśród ludzi idee i jak krwawe mogą mieć one konsekwencje. Jak powstaje cień, który już sto lat nie może się nad Podhalem rozwiać.

Zaczynają przyjezdni

Historia ta zaczyna się pod koniec XIX wieku. Będące wcześniej na uboczu wielkich procesów społecznych Podhale rozsławiają wówczas artyści: Asnyk, Sienkiewicz, Witkiewicz, Reymont, Conrad czy Żeromski. Zaczyna się trwająca do dziś moda na Zakopane. Góral staje się wtedy jednym z symboli Polski. Tylko że miejscowi wtedy jeszcze za bardzo nie wiedzą, że są Polakami. Są „tutejsi”. Polski nacjonalizm jako idea zapuszcza dopiero korzenie w krainie nad Wisłą. Tym bardziej jest zupełną nowością nad Dunajcem. Endecy postanawiają więc ów lokalny lud „spolszczać”. I to spolszczanie opierają przede wszystkim na konflikcie polsko-żydowskim.

Zaczynają przyjezdni, ze Lwowa, z Kalisza czy nawet Paryża: lokalny hrabia, nauczyciel, lekarz, adwokat, menedżer, ojciec noblistki, pradziadek europosłanki. Walczą o „spolszczenie handlu” i zrobienie z górali Polaków. Ich następcy próbują już rozbijać kramy i nawoływać do bicia Żydów. Mimo że nacjonaliści nie wygrywają walki o władzę na Podtatrzu, zdobywają w regionie prawdziwy rząd dusz. Ich podejście przejmuje szybko miejscowa sanacja, a krwawe żniwo nacjonalistycznej „edukacji” zbiorą w czasie II wojny światowej hitlerowcy.

Ziarno wydało plon

Ogień, który podłożyli endecy, tlić się będzie w regionie przez prawie sto lat. Jego ostatnie ślady zobaczymy na Podtatrzu nawet w wieku XXI. Po drodze wybuchać będą kolejne, tragiczne dla podhalańskich Żydów pożary. Niszczenie sklepów i napady w latach 30. Zagłada społeczności podczas hitlerowskiej okupacji. Powojenne morderstwa bandy Józefa Kurasia „Ognia”. Nie przeżyje prawie nikt z podhalańskich Żydów. Zginą rozstrzelani na nowotarskim cmentarzu, zamordowani w lesie, w komorach gazowych obozu zagłady w Bełżcu albo, kiedy wrócą do swoich domów po ucieczce nazistów, z rąk „żołnierzy wyklętych”.

Także później wyparta pamięć o szmalcownikach, kolaborantach z Goralenvolk i bandyckich mordach będzie odbijać się w regionie psychoanalityczną czkawką. Raz zasiane antysemityzm i nacjonalizm wracają w kolejnych pokoleniach. Niezależnie od tego, że miejscowi Żydzi już dawno będą martwi lub na emigracji. Raz cienie nienawiści i zbrodni wrócą jako spiskujący młodzi endecy. Kolejny raz jako lokalna mutacja Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego generała Jaruzelskiego czy Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald. Innym razem znów jako wpływowy i obrotny ksiądz-biznesmen z biblioteczką pełną broszur „Poznaj Żyda”. A nad wszystkimi unosić się będzie duch Służby Bezpieczeństwa PRL, której wpływ na podhalańskich nacjonalistów do dziś można znaleźć w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Zobowiązania współpracy, regularne spotkania, podrzucane fałszywki, inspiracje – wystarczy zajrzeć do teczek, skrupulatnie wypełnionych wstydliwymi dla nacjonalistów aktami, druczkami i podpisami.

Najwyżej unosząc flagę

Nie skończy się jednak oddziaływanie tego cienia wraz z likwidacją tajnej policji. Zasiane przez pierwszych endeków ziarno także w III RP wyda kolejny plon. Jego twarzą zostaną lokalni skinheadzi, wydający ziny, szkolący młodzież i organizujący festiwale muzyczne. A wszystko to ramię w ramię z lokalną prawicą, w szczególności z PiS. Ojciec będzie w stroju góralskim witał w Zakopanem Jarosława Kaczyńskiego. Syn gościł neofaszystów z całej Europy na koncertach lub zawodach sportowych i woził turystów po Dolinie Chochołowskiej w antysemickiej koszulce.

Nie będzie to jednak seria tekstów o góralach generalnie. Raczej o głośnych grupkach w łonie tej społeczności, które próbują raz po raz w dziejach zdominować resztę, bijąc w patriotyczne werble i najwyżej unosząc flagę. Grupach ani reprezentatywnych, ani największych. Czyli w pewnym sensie także o procesie, z którym mamy do czynienia w całej Polsce, gdzie próbuje się raz po raz przebierać nacjonalizm i ksenofobię za patriotyzm. Gdzie wyklucza się „innego”, a bandytyzm opiewa jako cnotę. Na przykładzie niewielkiego terytorialnie Podhala widać to będzie wyraźniej, jak w soczewce.

To także będzie dla mnie bardzo osobista opowieść. Sam sporą część życia spędziłem na Podtatrzu. Mam tam rodzinę i przyjaciół. Wiąże się z tym regionem ogromna ilość moich najlepszych wspomnień. Nadszedł jednak czas opisać szerzej cień, który kładzie się na tych ziemiach dużo wyraźniej niż ten, który rzucają majestatyczne Tatry. Czas opisać lokalny nacjonalizm, antysemityzm, nazistowską kolaborację i przebraną za patriotyzm bandyterkę.

I o tym będzie ta seria tekstów.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną