Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Zielone w mieście

„Seks w zielonym mieście”? To jest nasza przyszłość.

Zwalniamy. Na drogach, w powietrzu, w życiu. Pandemia wymusza nowe podejście do spraw, i choć załamywanie rąk jest na porządku dziennym, podobnie jak snucie czarnych scenariuszy, to zastanawiamy się, co by było, gdyby okazało się, że szklanka jest do połowy pełna?

W Brukseli rządzą od jakiegoś czasu Zieloni (Ecolo) i od razu jest lepiej – piesi mogą chodzić, ptaki śpiewać, a cykliści (za przeproszeniem) pedałować, ile wlezie. Od 1 stycznia miasto przyjęło dumną nazwę Ville 30 (Miasto 30), co oznacza w praktyce, że ktokolwiek dociśnie pedał gazu i osiągnie prędkość powyżej 30 km/h, temu wlepiają mandat. Jedynie na wyznaczonych, kilkupasmowych ulicach, można się rozpędzić do 50 km/h.

Samochodziarze dostają szału, pienią się na forach internetowych, wylewają żółć, ale brakuje im argumentów, które coś by wniosły do dyskusji. Bo władze Brukseli od kilku lat systematycznie budują ścieżki rowerowe, ustawiają wypożyczalnie rowerów i hulajnóg, a transport publiczny działa sensownie, więc nie ma się o co przyczepiać. Linie podmiejskie są intensywnie rozbudowywane, żeby ludzie dojeżdżający z przemieść nie musieli stać w korkach.

Prawdziwy kłopot miewają rodzice, którzy muszą rozwozić dzieci do odległych szkół albo osoby starsze, którym hulajnoga mogłaby zaszkodzić. Wydumany problem mają ci, dla których posiadanie samochodu i jeżdżenie nim jest symbolem statusu. Bywają nimi bogacze (tzw. stare pieniądze), ale częściej ci, którzy aspirują, żeby z nimi przestawać. No i rozmaici awanturnicy, którzy kochają robić hałas.

Przedstawiciele Ecolo są nieugięci, a jeszcze bardziej uparci są mieszkańcy, broniący resztek natury w najbliższym otoczeniu. Terenów zielonych i jeszcze niezabudowanych, na które ostrzą sobie zęby deweloperzy, bronią dzisiaj zawiązywane spontanicznie komitety obywatelskie.

Polityka 5.2021 (3297) z dnia 26.01.2021; Felietony; s. 87
Reklama