Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ruletka przywileju

Na szczęście idzie wiosna, wiatr rozpędza zimowe chmury. Aż się prosi, by wystawić do słońca zamaskowaną twarz.

AstraZeneca, Pfizer-BioNTech, Moderna, a może Sputnik V? To nie najnowsze modele samochodów ani kolekcja odzieży. To jednak dobro luksusowe, pożądane lub wręcz przeciwnie – oznaka zła i niecnych celów koncernów farmakologicznych. Szczepionki dzielą społeczeństwo i wyzwalają emocje, jakich nie powstydziliby się operetkowi artyści. Dotychczas oś sporu przebiegała na linii: brać czy nie. Zwolennicy argumentują, że to społeczny obowiązek i odpowiedzialność wobec populacji. Przeciwnicy zaś wietrzą spisek firm i niejasny wpływ na zdrowie. Wersja radykalna: szczepionki wywołują autyzm, łupież, a na dodatek kontrolują nasze życie tajnym czipem, dzięki któremu wiedzą, co jemy na kolację, co oglądamy i co myślimy. Zanim szczepionki genetyczne i wektorowe wyjechały z laboratorium, zdążono pokłócić się na ich temat, wyzwać od frajerów lub foliarzy i napisać na ten temat miliony postów na Facebooku.

Aż wybuchła „Janda Gate”, czyli zaszczepienie poza kolejnością kilku artystów ze świata kultury i sztuki. Mieli to – jak sami podkreślali – zrobić w ramach kampanii promującej owe szczepienia, ale tłumaczenia były mętne i wzajemnie się wykluczające. Tych kilka znanych osób stało się wrogami numer jeden wśród – i to ciekawe – zarówno zwolenników, jak i przeciwników kłucia się w imię walki z koronawirusem. Jedni oburzali się, mówiąc, że to skandal i wykorzystywanie sławy, drudzy ganili, że głupota, bo teraz krąży w ich ciałach gen Billa Gatesa, a może i Putina. Wszyscy jednak byli zgodni co do jednego: że oni też powinni mieć szansę się zaszczepić.

Czyli kampania promocyjna zadziałała. Aż zaczęto dzielić ludzi na grupy, co zawsze kończy się źle. Seniorzy, przewlekle chorzy, personel medyczny, wreszcie terapeuci i nauczycielki. Maszyna ruszyła, a wraz z nią wzajemne pretensje o to, kto powinien przyjąć dawkę.

Polityka 11.2021 (3303) z dnia 09.03.2021; Felietony; s. 89
Reklama