Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Po taśmach do kłębka

Za pisowskimi bajaniami o Nowym Ładzie kryje się tysiącgłowa, drapieżna, bezkarnie nadużywająca władzy i publicznych pieniędzy nomenklatura partyjna, której Daniel Obajtek i przyjaciele są tylko modelowym przykładem.

Afera, która zaczęła się od opublikowania nagrań z udziałem pcimskiego wójta Daniela Obajtka, ma dziś zupełnie inną wagę, niż się zapowiadało. Najpierw dociążyły ją informacje o tym, jak prokuratura Zbigniewa Ziobry robiła, co mogła, żeby kilku brzydkim sprawom Obajtka z tamtych czasów „ukręcić łeb”; teraz dowiadujemy się o kolejnych skłębionych interesach obecnego szefa Orlenu. Media doliczyły się już kilkunastu nieruchomości prezesa i jego bliskiej rodziny, wartych zapewne kilkanaście milionów złotych; kwoty absolutnie bez pokrycia w deklarowanych dochodach właściciela. A już ewidentne cechy korupcyjne nosi bardzo okazyjny zakup apartamentu na Bemowie (o interesach Obajtka piszemy w tekście „Włości Obajtka”). Oczywiście nie ma nadziei, aby służby państwowe rzetelnie rozplątały ten węzeł. Przeciwnie, państwo PiS na wszelkie sposoby próbuje bronić (przynajmniej na razie) „wszystkomogącego” prezesa, faworyta samego Jarosława Kaczyńskiego. Ba, prawnym pełnomocnikiem Obajtka został ten sam adwokat, którego wcześniej prywatnie zatrudniał prokurator generalny. Ruszyła też machina propagandowa PiS, miotając wokół oskarżenia o „inspirowany przez wrogów Polski” atak na wybitnego menedżera, „nieprzypadkowo w przeddzień fuzji Orlenu z Lotosem”. Nawet Mateusz Morawiecki został zmuszony do publicznego wybielania niedawnego rywala, co tylko przypomniało niewyjaśnione, osobiste problemy premiera z przepisanymi na żonę nieruchomościami.

Ujawnianie kolejnych niejasnych biznesów prezesa Orlenu jest zasługą dziennikarzy, zwłaszcza „Gazety Wyborczej” i OKO.press. Historia Obajtka przypomina, dlaczego każda autorytarna władza próbuje niszczyć, kneblować niezależną prasę.

Polityka 12.2021 (3304) z dnia 16.03.2021; Przypisy; s. 6
Reklama