Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

To nie 2007

. . Facebook
Przywołuje się dziś przedterminowe wybory z 2007 r., kiedy to, rzekomo, Kaczyński „przelicytował”, PiS stracił władzę i pamięć o tym ma studzić zapały prezesa do przedterminowych wyborów. Uważam analogię z 2007 r. za nieuprawnioną.

Przyśpieszone wybory są tematem dnia. Przesądza o tym sytuacja w tzw. Zjednoczonej Prawicy. Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin wiedzą, że niezależnie od tego, co podpisze i na co przysięgnie dziś prezes PiS, to przy układaniu list wyborczych w 2023 r. albo zostaną całkowicie wygumkowani, albo zredukowani. Tym samym w najlepszym razie możliwości wprowadzenia ich kandydatów do Sejmu zostaną zmniejszone do zaledwie kilku posłów. Jarosław Kaczyński nie powtórzy błędu z 2019 r., w wyniku którego każdy z koalicjantów w obozie władzy uzyskał po kilkanaście poselskich mandatów. W związku z tym i Gowin, i Ziobro muszą się nastawiać na samodzielne kandydowanie w najbliższych wyborach albo wejście w jakiś układ koalicyjny nie z PiS. To z kolei sprawia, że muszą zaznaczać dziś swoją podmiotowość i robią to, kontestując PiS i jego prezesa.

Często dziś się przywołuje przedterminowe wybory z 2007 r., kiedy to, rzekomo, Kaczyński „przelicytował”, PiS stracił władzę i pamięć o tym ma studzić zapały prezesa do przedterminowych wyborów. Uważam analogię z 2007 r. za nieuprawnioną. PiS nie stracił wtedy władzy w wyborach, bo stracił ją wcześniej – po 6 lipca, gdy rozpadła się koalicja rządowa. Wtedy zarówno PiS z Jarosławem Kaczyńskim, jak i Donald Tusk jako jedyny, który w PO potrafił trafnie ocenić jej interes, mieli wspólny cel. Im obu zależało, aby doprowadzić do przyśpieszonych wyborów. Kaczyńskiemu i PiS, bo po 6 lipca nie mieli już władzy, czyli większości parlamentarnej – co więcej, istniało realne niebezpieczeństwo powołania rządu alternatywnego. Tuskowi z kolei dlatego, że chciał doprowadzić do zmiany sytuacji poprzez przyśpieszone wybory, a nie powołanie alternatywnego rządu, bo ów alternatywny rząd to byłaby koalicja z LPR i Samoobroną z Januszem Kaczmarkiem jako premierem wyrastającym na konkurenta wobec Tuska.

Polityka 18.2021 (3310) z dnia 26.04.2021; Komentarze; s. 7
Reklama