Kraj

Śledztwo „Polityki”. Obiecują pomoc w walce z rakiem. Za kilkanaście tysięcy

Obiecują pomoc w walce z rakiem. Obiecują pomoc w walce z rakiem. Anton Matyukha / PantherMedia
Okazuje się, że można za suplement diety żądać kilkunastu tysięcy złotych i wmawiać, że pomoże w walce z rakiem. Nasze śledztwo – dotyczące jednego z takich preparatów, których liczba rośnie na całym świecie w zastraszającym tempie – w środę w tygodniku „Polityka” i we wtorek na Polityka.pl.

Pan Kamil jest jednym z pacjentów, którzy o Purtier Placenta po raz pierwszy usłyszeli w gabinecie naturoterapeutki z Bełchatowa Ilony Wężyk-Caba. Kobieta szeroko reklamuje w internecie swoje usługi: poradnictwo dietetyczne, witaminy, a nawet takie urządzenie jak fotel plazmowy („zimna plazma pozytywnie wpływa na energetykę ludzkiego ciała”). – Na tym kosmicznym krześle nie usiadłem, ale wróciłem do domu z siatką suplementów i butelkami wody plazmowej – opowiada nasz czytelnik. Za kurację, która miała mu pomóc w leczeniu raka jelita grubego, zapłacił 1,2 tys. zł (gotówką, gdyż pani Ilona nie przyjmuje płatności kartą ani przelewem).

W poczekalni leżały ulotki o cudownie uzdrowionych, którzy skorzystali z Placenty – tajemniczego preparatu z komórkami macierzystymi, do którego terapeutka namawia podczas badania. – Bo nie są do kupienia od ręki – relacjonuje pan Kamil. Nikt nie byłby na to przygotowany, gdyż na kurację składa się co najmniej sześć–siedem opakowań, za które Wężyk-Caba życzy sobie na początek 12 600 zł. Opowiada o nich jak o cudownym eliksirze, trudno dostępnym i tajemniczym.

„Osobiście jestem zarejestrowana w firmie, gdzie sprzedają Purtier Placenta, i mogę pomóc zdobyć oryginał” – nęci swoich pacjentów również mailowo. „Na choroby przewlekłe panaceum, dla ludzi zdrowych – odmłodzenie wszystkich organów i skóry o dobre 10 lat. W wielu przypadkach może uratować ludzkie życie”.

Aby uwiarygodnić rekomendacje, każdy, kto się waha, otrzymuje od pani Ilony kontakty do osób, które na swoim przykładzie chętnie opowiedzą o efektach kuracji. Można się z nimi umówić na spotkanie albo wysłuchać historii ich uzdrowień w internecie. Panu Kamilowi „przydzielono” Przemysława z Kłobucka.

Dziennikarskie śledztwo Pawła Walewskiego w środę w tygodniku „Polityka” i we wtorek po południu na Polityka.pl.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną