Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Sądne dni Ładu

Ład się wali

Pierwsze reakcje społeczne na Polski Ład wyraźnie skonfundowały rządzących. Każdy dzień ponoworocznego zamętu oznaczał kolejne wizerunkowe straty. Pierwsze reakcje społeczne na Polski Ład wyraźnie skonfundowały rządzących. Każdy dzień ponoworocznego zamętu oznaczał kolejne wizerunkowe straty. Obywatel Janek
Polski Ład nie będzie aż takim sukcesem, jak planowali rządzący. Ani też aż taką katastrofą, jak chcieliby tego przeciwnicy obecnej władzy. Teraz kolej na opozycję, aby przedstawiła swoją wizję nowego ładu.
Legislacyjna sprawność tej ekipy wyczerpywała się w stosunkowo prostych operacjach, takich jak program 500 plus, dodatkowa emerytura albo obniżenie wieku emerytalnego.Daniel Dmitriew/Forum Legislacyjna sprawność tej ekipy wyczerpywała się w stosunkowo prostych operacjach, takich jak program 500 plus, dodatkowa emerytura albo obniżenie wieku emerytalnego.

Chcieli może i dobrze, chociaż głównie dla siebie. Wyszło jak zawsze. Szumnie reklamowany Polski Ład okazał się dosyć typowym wykwitem pisowskiej legislacji. Czyli produktem pod każdym względem wybrakowanym, niespójnym i zagmatwanym, pełnym bubli. Jak tylko wszedł w życie, od razu trzeba było odkręcać błędy.

Skutki tych najważniejszych, bo dotyczących szerokich grup pracowników, poznaliśmy natychmiast. Osobiście odczuli je nauczyciele, górnicy, mundurówka, emeryci. Kolejne usterki ujawniać się będą miesiącami, jeśli nie latami – chociaż pewnie już bez takiego zainteresowania opinii publicznej. Największym polem minowym w Polskim Ładzie jest bowiem prawo podatkowe dla firm, z natury bardziej skomplikowane, a teraz obrócone w prawdziwe grzęzawisko niejasnych i często sprzecznych przepisów. Dla doradców podatkowych już nastał czas hossy.

Swoją drogą nie najlepiej świadczy o planistach z Nowogrodzkiej, że po tylu latach rządzenia nie rozpoznali własnych ograniczeń. Potrzeba skonstruowania ekstradopalacza na drugą część kadencji była zrozumiała. Ale po co rzucać się na głęboką wodę z projektem tak trudnym i wrażliwym na błędy, jak całościowa reforma podatkowa? Do tej pory legislacyjna sprawność tej ekipy wyczerpywała się w stosunkowo prostych operacjach, takich jak program 500 plus, dodatkowa emerytura albo obniżenie wieku emerytalnego. Ale już próby grzebania w systemach złożonych – co wymaga precyzyjnej koncepcji, znajomości mechanizmów działania państwa, no i przede wszystkim czasu – przeważnie prowadziło PiS do mniej lub bardziej widowiskowych wywrotek.

Rozmaite interesy

Trudno zresztą, aby było inaczej. Owa niemożność ściśle wiąże się z ograniczeniami partyjnego co do zasady państwa. Wystarczy wspomnieć o Rządowym Centrum Analiz (wcześniej Centrum Analiz Strategicznych), które teoretycznie powinno być swoistym „mózgiem” państwa, miejscem wykuwania się długofalowych koncepcji, a faktycznie zajmuje się rozbudowanym wyborczym marketingiem.

Polityka 5.2022 (3348) z dnia 25.01.2022; Polityka; s. 21
Oryginalny tytuł tekstu: "Sądne dni Ładu"
Reklama