Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Lepsi nie będą

Nie ma lepszego i gorszego PiS.

Na naszych oczach tworzy się nowa legenda o tym, jak w obliczu możliwej napaści Rosji na Ukrainę prezydent Duda z premierem Morawieckim chcą bohatersko zamykać ideologiczne fronty, naprawić sądownictwo, pogodzić się z Unią Europejską i USA. A przez to oni, i Polska, wracają do wielkiej gry, w zastępstwie – uwikłanej w związki z Kremlem – Niemiec i Francji. Jest zatem ten lepszy PiS i ten gorszy, do spółki z ministrem Ziobrą, a wielki arbiter Jarosław Kaczyński waha się, po której stronie stanąć. Ten pisowski przekaz wchodzi jak w masło, także po drugiej stronie.

Cóż, w przypadku premiera Morawieckiego warto przytoczyć jeden fragment z ostatnich dni: „Polski rząd musi słuchać przede wszystkim Polaków, a nie jakichś zagranicznych ośrodków władzy”. „Jakieś zagraniczne ośrodki władzy”, to rzecz jasna Unia, do której Polska dobrowolnie przystąpiła – za zgodą słuchanych przez premiera Polaków – i której jest nieodłączną częścią, oraz TSUE, którego wyroków dobrowolnie zobowiązała się przestrzegać. To zdanie jest jak z paska TVP; szef rządu ustawił się tym samym w jednym szeregu z posłem Bielanem, który ostatnio stwierdził, że być może Polska wycofa się z programu KPO i zrezygnuje z europejskich funduszy. Także obok prezesa NBP Adama Glapińskiego, który zauważył, że „gdybyśmy przyjęli walutę euro, to wszyscy dzisiaj pracowalibyśmy przy zbiorze szparagów”.

Prezydent Duda natomiast, jak wynika z relacji polityków opozycji, podczas spotkania z nimi zapowiedział, że ze swoich reform sądowniczych nie wycofa się, nawet jakby było „tysiąc wyroków sądowych”, chodzi oczywiście o TSUE. Tak wygląda to zamykanie frontów i taki jest dzisiaj horyzont myślowy rządowych polityków, w obliczu międzynarodowego zagrożenia związanego z sytuacją na wschodzie Europy (o tym więcej w tekstach Marka Świerczyńskiego

Polityka 8.2022 (3351) z dnia 15.02.2022; Przypisy; s. 6
Reklama