Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Z prezesem po kraju

Zaczęło się od mylenia nazw odwiedzanych miast, a potem było już tylko gorzej. Tematyka wystąpień była dobrze przygotowana i skrojona pod potrzeby elektoratu, ale całość znikała w komentarzach i anegdotach głównego aktora – niwecząc cały efekt.

Pomysł nie był zły – wykorzystać weekendy do tego, by objeżdżać kraj i szczuć na wszystkich, których uważa się za wrogów: Niemców, EU, osoby transpłciowe oraz, oczywiście, opozycję. I Jarosław Kaczyński zaczął swoje tournée z takim właśnie repertuarem. Z pasją atakował Zachód, Brukselę, prowokował rechot widzów uwagami na temat życia seksualnego grup mniejszościowych. Słowem: stara, „dobra” śpiewka, która nie raz przynosiła PiS profity polityczne. Choć obrzydliwa w treści i ohydna w tonie, w przeszłości opłacała się partii rządzącej.

Ale wystąpił nowy element – wpadki prezesa. Zaczęło się od mylenia nazw odwiedzanych miast, a potem było już tylko gorzej. Bo każdy nośny politycznie temat był przykrywany przez jakieś osobiste uwagi „naczelnika” oraz wspomnienia z przeszłości.

Polityka 43.2022 (3386) z dnia 18.10.2022; Komentarze; s. 8
Reklama