Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Patrioty i patrioci

Kampanijne triki PiS stają się po prostu skrajnie nieodpowiedzialną grą narodowym interesem i bezpieczeństwem.

Jarosław Kaczyński w swoim objeździe po kraju wielokrotnie drwił z kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Bawiąc publiczność, opowiadał, jak to w Niemczech rządzi niesprawny i niekompetentny polityk, przy tym na tyle naiwny, że ujawnia swoje prawdziwe plany wobec Polski. A chodzi Scholzowi o to, żeby z Unii Europejskiej stworzyć nową niemiecką IV Rzeszę i wziąć Polaków pod but. Inwektywy, oskarżenia, wręcz jawne obelgi pod adresem Niemców, jako „zbrodniczego narodu”, stały się główną treścią kampanijnego przekazu PiS. Ciekawe, że jak dotąd Niemcy nie protestowali, milczeli, nie dawali się sprowokować. W końcu jednak zareagowali.

Scholz uchodzi za polityka bardziej od Merkel cierpliwego, dobrze wykorzystującego okazje. Nadarzyła się po upadku rakiety w Przewodowie. Jak wiemy, rząd Niemiec od razu złożył propozycję przesunięcia swojej baterii rakiet Patriot na wschodnią granicę Polski. Nie twierdzę, że Scholz zagrał tu cynicznie lub złośliwie, ale trudno uwierzyć, że nie zdawał sobie sprawy, jaką konsternację ta oferta wywoła po polskiej stronie. Akcja w stylu „zło dobrem zwyciężaj” to był cios w samo centrum antygermańskiej narracji i mobilizacji. Oto Niemcy chcą oddać nam swój najlepszy system obronny, „bezczelnie” demonstrując przyjaźń i sojuszniczą solidarność. Bez względu na to, czy niemieckie Patrioty ostatecznie trafią do Polski czy nie, już wiadomo, że celnie uderzyły w sztab polityczny PiS, wywołując poważne uszkodzenie fasady i panikę personelu.

Przez cały tydzień obserwowaliśmy skutki tego „friendly fire”. Gdyby sprawa nie była poważna – w sumie tragikomiczne. W pierwszym odruchu nawet minister Błaszczak zachował się normalnie i przyzwoicie, przyjmując niemiecki gest „z satysfakcją”.

Polityka 49.2022 (3392) z dnia 29.11.2022; Przypisy; s. 6
Reklama