Indie uderzyły w Pakistan. W regionie od lat tak nie wrzało. 5 ważnych tematów na dziś
1. Indie zaatakowały Pakistan
Nocą Indie zaatakowały dziewięć obiektów w Pakistanie, m.in. Dżammu i Kaszmir. Są ranni i zabici. O szturmie poinformowała strona pakistańska. Indyjskie siły zbrojne wydały w odpowiedzi komunikat z potwierdzeniem. Czytamy w nim, że to początek operacji „Sindur”, wymierzonej w „infrastrukturę terrorystyczną w Pakistanie, okupowanym przez Pakistan Dżammu i Kaszmirze, gdzie były planowane ataki terrorystyczne na Indie”. I dalej: „Indie wykazały się powściągliwością w doborze celów i metod”.
To ma być odwet za masakrę turystów w Kaszmirze (22 kwietnia zamachowiec zabił 26 osób nieopodal górskiej miejscowości Pahalgam). Indyjska armia komunikuje na X, że „sprawiedliwości stało się zadość”. Wpis puentuje zawołanie „Jai Hind!” (Zwycięstwo Indii).
Region znalazł się na granicy wojny. Pakistan – ustami rzecznika swojej armii – mówi o „odrażającej prowokacji”, która nie pozostanie bez odpowiedzi. Premier Narendra Modi oznajmił, że Indie wstrzymają przepływ wody do Pakistanu, niezbędnej ludności i rolnictwu. Pakistan odpowiedział, że potraktuje to jak akt wojny. Z New Delhi zostali wydaleni dyplomaci, wizy dla Pakistańczyków zostały wstrzymane. Pakistan odpowiedział tym samym.
Rząd w Islamabadzie już kilka dni temu alarmował, powołując się na tajne dane wywiadowcze, że Indie planują uderzyć. Kaszmir od dawna jest spornym regionem, a oba kraje są mocarstwami nuklearnymi. Każdy nerwowy ruch grozi eskalacją.
2. Rusza konklawe
Konklawe, które wyłoni nowego papieża Kościoła rzymskokatolickiego, rozpoczyna się w środę 7 maja. Głosowania poprzedzają spotkania nazywane sesjami generalnymi, kiedy kardynałowie namyślają się i dyskutują, jakiego papieża potrzebuje teraz Kościół. Samo konklawe to w teorii „dobrowolne zbiorowe odosobnienie”; elektorzy modlą się, a decyzję dyktuje im Duch Święty. W praktyce nie obywa się bez sporów, intryg i polityki. I bez przykrych niespodzianek. Na sesjach dyskusyjnych pojawili się w tym roku dwaj zdyskredytowani kardynałowie: Włoch Becciu (skazany za sprzeniewierzanie watykańskich pieniędzy) i Peruwiańczyk Cipriani (z zarzutami o przestępstwa seksualne i zakazem noszenia szat kardynalskich).
Franciszek nominował 108 ze 135 kardynałów z prawem głosu na konklawe. Duchowni w znacznej mierze się nie znają, więc nie muszą być jednomyślni.
Pierwszego dnia odbywa się tylko jedno głosowanie, w kolejne po cztery, póki nie wyłoni się większości dwóch trzecich głosów za kandydatem. Każdy elektor, patrząc na „Sąd Ostateczny” Michała Anioła, oświadcza, że oddaje głos na tego, kto według niego powinien być wybrany. Karty po każdej serii głosowań zszywa się i spala w specjalnych piecykach. Tak konklawe komunikuje się ze światem. Jeśli z komina wydobywa się czarny dym, oznacza to, że papieża jeszcze nie wybrano. O kulisach konklawe pisze w okładkowym tekście „Polityki” Adam Szostkiewicz.
3. Jak to z kawalerką Nawrockiego było
W reakcji na doniesienia Onetu Karol Nawrocki ujawnił we wtorek swoje oświadczenie majątkowe, z którego wynika, że jest posiadaczem dwóch mieszkań, a nie – jak twierdził publicznie – jednego. Kawalerkę, o której nie wspominał, miał przejąć od Jerzego Ż. w zamian za opiekę. Ale senior „znikł mu z oczu”. Dziennikarze ustalili tymczasem, że trafił do DPS. We wtorek Onet opublikował wstrząsającą rozmowę z opiekunką pana Jerzego Anną Kanigowską, która stwierdza wprost: „Nawrocki chciał tylko przejąć mieszkanie, a potem po prostu wszystko miał gdzieś. Nigdy nie spotkałam się z tak bezczelnym oszustwem”. Z tej relacji wynika, że Jerzy Ż. żył w skrajnej nędzy.
Nawrockiego usiłuje wybronić m.in. Przemysław Czarnek, który pokazał mediom kopię testamentu Jerzego Ż. („Ja, niżej podpisany, przekazuję cały swój dobytek w drodze testamentu Karolowi Nawrockiemu. Jednocześnie wydziedziczam żonę i syna. Robię tak z uwagi na brak kontaktu z wyżej wymienionymi przez 37 lat”). Sam Nawrocki w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim stwierdził, że „nie ma sobie nic do zarzucenia”. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia wezwał go do złożenia wyjaśnień przed komisją sprawiedliwości i praw człowieka w najbliższy piątek o 9:30. Magdalena Biejat złożyła zawiadomienie do prokuratury.
„Układanie puzzli z kawałkami afery mieszkaniowej potrwa jeszcze zapewne kilka dni, ale to, co wiemy dzisiaj, wygląda już ciekawie, czyli nieciekawie”, komentuje Jan Hartman.
4. Duda wetuje obniżkę składki zdrowotnej
Ustawa budzi poważne wątpliwości w zakresie sprawiedliwości społecznej i jest sprzeczna z zasadami konstytucyjnymi – przekazała we wtorek szefowa kancelarii prezydenta Małgorzata Paprocka. Sejm uchwalił ustawę 4 kwietnia głosami Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi (PSL i Polska 2050), przeciw opowiedziały się PiS, Nowa Lewica i parlamentarzyści Razem. Posłowie Konfederacji wstrzymali się od głosu. Z apelem o weto udali się niedawno do Andrzeja Dudy (osobno) Adrian Zandberg i Magdalena Biejat, co wywołało niemałe emocje.
Koalicja w sprawie składki jest podzielona. Politycy Nowej Lewicy po głosowaniu przypuścili nawet kilkudniowy medialny atak na partnerów w rządzie – ich zdaniem ustawa przysłuży się przedsiębiorcom, a zarazem przyczyni się do wydłużenia kolejek do lekarzy specjalistów, zamykania kolejnych szpitali powiatowych i przyspieszenia postępującej prywatyzacji ochrony zdrowia.
„PiS podwyższył składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. Zaproponowałem jej obniżenie. Prezydent Duda obniżenie zawetował. Szkodzą, bo wciąż mogą. Zostało 91 dni” – napisał we wtorek na X Donald Tusk. „Denerwują się, bo nie umieją dodać swoim inaczej niż kosztem większości ludzi. A wciąż nie mogą. Nie pozwólcie!” – odpowiedział tą samą drogą Andrzej Duda.
5. Merz wybrany za drugim podejściem
W powojennej historii Niemiec to się jeszcze nie zdarzyło – Friedrich Merz przegrał pierwsze tajne głosowanie w Bundestagu i trzeba było rozpisać drugie, żeby został kanclerzem. Za drugim podejściem poparło go już 325 deputowanych (potrzeba minimum 316), ale pozycję na starcie ma słabą i został upokorzony, mimo że wszystko w koalicji było dogadane, a ministrowie wyznaczeni i gotowi do rządzenia. Pierwsze analizy wskazują, że rebelia wyszła z szeregów SPD: nie wszyscy w lewicowej partii byli zadowoleni z umowy koalicyjnej i ogólnego kierunku reform, które proponował Merz.
„Nowa koalicja chadeków i socjaldemokratów pod wodzą szefa CDU Friedricha Merza niegdyś nazywana byłaby wielką, bo przez dekady były to największe niemieckie partie. I wielu z przyzwyczajenia nadal używa tego określenia. To jednak tylko kalka z przeszłości”, pisze w „Polityce” Piotr Buras.