Czyja Polsca?
Czyja Polsca? „Jantar Unity” zacumował. Wyraźnie ktoś tu liczy na społeczną amnezję
Chrzcinom nowego promu samochodowo-pasażerskiego „Jantar Unity”, który zacumował w Szczecinie, towarzyszyły ochy i achy mieszkańców, że taki piękny i z polskiej stoczni. Tłumy chętnych do zwiedzania były takie, że część musiała odejść z kwitkiem. Na fali sukcesu odezwali się jego polityczni „ojcowie”, wystawiając piersi do orderów. Odpowiedzialny za sprawy morskie wiceminister Arkadiusz Marchewka (KO), Szczecinianin, pochwalił się „dowiezieniem” inwestycji po dwóch latach intensywnej pracy. Marek Gróbarczyk (PiS), który wcześniej jako minister miał w swojej gestii morze, podkreślił, że jednostka jest „pierwszym polskim promem z programu PiS”. „Śmialiście się ze stępki, to teraz patrzcie” – pisał. Odezwał się też były premier Mateusz Morawiecki: „Widzę, że Donald Tusk i jego ekipa co jakiś czas chwalą się inwestycjami, które zainicjował i praktycznie zrealizował mój rząd – tym razem padło na prom »Jantar«”.
Wyraźnie ktoś tu liczy na społeczną amnezję. Zatem przypomnijmy: według ogłoszonego przez PiS w 2017 r. programu Batory pierwszy prom miał być gotowy do końca 2020 r.! Zlecenie trafiło do państwowych stoczni w Szczecinie. Chodziło o dowartościowanie tej części wybrzeża, matecznika Gróbarczyka i Joachima Brudzińskiego. Fachowcy ostrzegali, że te stocznie nie są zdolne podołać zadaniu (technicznie, organizacyjnie i finansowo). Potwierdził to raport NIK (2021 r.) Sławetną stępką (2017 r.) PiS mamił ludzi, że budowa rusza, choć nie było ani projektu, ani finansowania; był tylko polityczny show. Prawdziwą stępkę położono znacznie później w Gdańskiej Stoczni „Remontowa”, gdzie w końcu w 2021 r. wylądowało zamówienie na prom. Ale to stocznia prywatna i w Pomorskiem.