Kongres od kulis: jak brauniści zawłaszczyli Folwark Łochów. Perspektywa gościa hotelowego
Wiele już napisano i powiedziano o tym, co wydarzyło się w sobotę w Łochowie. 31 stycznia odbył się pierwszy ogólnokrajowy zjazd działaczy i ekspertów Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Przyjechałam tu akurat na krótki wypoczynek z rodziną, nie uczestniczyłam w panelach, nie kupiłam biletu, ale sporo zobaczyłam i usłyszałam, zanim jeszcze zjechali dziennikarze i uczestnicy KINGS (Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych).
Braun w obstawie przy barze
Atmosfera gęstniała i robiło się dość nieprzyjemnie. Jeszcze w czwartek wieczorem przy barze, jak już zjadł kolację w oddzielnej salce VIP, pojawił się w obstawie osobistej ochrony Grzegorz Braun. Jest już dość rozpoznawalny, więc goście nie kryli zdziwienia. Szef Korony wypił coś prosto z butelki i wyszedł pewnym krokiem.
W piątek po południu zaczęło się dziać. Podczas obiadu usłyszałam, jak jedna z pań obsługujących gości w restauracji zapytała kierownika sali, czy może podejść i obsłużyć mężczyzn siedzących przy stoliku. „A co, ty się boisz?” – zapytał i wziął sprawy w swoje ręce. Faktycznie, umięśnieni mężczyźni nie wyglądali na standardowych gości hotelowych, ubrani na czarno, z e-papierosami w dłoniach (w restauracji jest zakaz ich używania) i jakoś dziwnie zwracający na siebie uwagę. Podpytałam jednego z pracowników, co to za ludzie. – To na ten zjazd. Dziwne rzeczy się tu teraz dzieją. Wczoraj sprawdzali wszystkie gaśnice w hotelu, ale mamy zakaz rozmawiania o tym z gośćmi – odpowiedział.