Łochów, 31 stycznia, piękny, choć potwornie mroźny zimowy poranek. Dojazdu do miejscowego hotelu Arche wyjątkowo strzeże paramilitarna grupa Bronimy Polskich Granic. Dwóch umundurowanych wolontariuszy wpuszcza na teren uczestników, dziennikarzy, ale też VIP-ów: panelistów i mecenasów wydarzenia. To KINGS: Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych, pierwsza tak duża – bo przewidziana na 750 gości – impreza organizowana przez Koronę Polską, partię Grzegorza Brauna, która już rok pływa po wodach politycznej samodzielności, po tym jak zdecydowała się opuścić konfederacki sojusz ze Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem.
Wiele się przez ten czas zmieniło. Braun samodzielnie wystartował na prezydenta i nawet świetny, prawie 15-procentowy wynik Mentzena nie przeszkodził mu dojechać ostatecznie na czwartej pozycji z ponad 6 proc. poparcia. Ta kampania stała się też nowym mitem założycielskim Korony, która od powstania w 2019 r. nigdy wcześniej nie wybrała niezależnego politycznego bytu. To w jej trakcie Braun zaczął budowę tzw. szerokiego frontu gaśnicowego, czyli projektu sięgającego dalej i głębiej niż partyjne struktury – do środowisk i grup radykalnych, od zagorzałych antyszczepionkowców po organizacje monarchistyczne, antysemickie, a nawet jawnie prorosyjskie.
Czytaj także: Grzegorz Braun i wirus Korony.