Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Trudny początek dla Świątek

Iga Świątek Iga Świątek Robert Prange / Getty Images

Już wiadomo, że Iga Świątek nie skompletuje w tym roku karierowego szlema (czyli nie wygra minimum raz w każdym turnieju wielkoszlemowym), ale to najmniejsze zmartwienie jej, jej sztabu i polskich kibiców. Z Australian Open odpadła na etapie ćwierćfinału, rundę wcześniej niż przed rokiem, pokonana przez Kazaszkę Jelenę Rybakinę, która ostatecznie turniej wygrała. Czuć niedosyt. Polka od jakiegoś czasu przegrywa i wygrywa według podobnego schematu – gaśnie zwłaszcza w drugich setach, mnożą się błędy, pierwszy serwis nie wchodzi, drugi jest zbyt czytelny. Niektóre piłki Iga odprowadza wzrokiem bez walki, raz się spieszy, raz zacina. Nie wiadomo, czy to kwestia sprawności fizycznej (zwykle jest jednak perfekcyjnie przygotowana), techniki czy „mentalu”, ale sytuacja utrzymuje się z różnym natężeniem mniej więcej od igrzysk, „afery dopingowej”, zmiany trenera i utraty fotela liderki rankingu. Kumulacja tych okoliczności z 2024 r. nadal zdaje się Igę przytłaczać, nie pomaga presja. Złośliwi piszą: przydałby się w sztabie jakiś psycholog.

Sama Iga tłumaczy, że w agresywną grę jest wpisane ryzyko. „Odebrałam lekcję”, powtarza. Ale czy wyciąga wnioski? Na razie zapowiada, że odpuści kilka turniejów rangi WTA 1000, żeby dopracować różne elementy swojej gry. Może słusznie. Jej atrybuty – solidność, staranność, regularność – gdzieś zanikły, a są niezbędne, żeby grać z najlepszymi. Bo czołówka odjeżdża i bije coraz mocniej. Sprawdźmy bilans z pierwszą dziesiątką rankingu WTA: z Aryną Sabalenką Iga przegrała ostatnie dwa mecze, z Jeleną Rybakiną – też dwa, z Coco Gauff – cztery, z Jessiką Pegulą – dwa, z Amandą Anisimovą – dwa, z Mirrą Andriejewą – dwa, z Jasmine Paolini – jeden, z Belindą Bencic – jeden.

Polityka 6.2026 (3550) z dnia 03.02.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Reklama