Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Między nami, zwierzętami

Darwinizm doskonale tłumaczył dziki kapitalizm, podobnie jak dziś uzasadnia agresję Rosji i dominację big techów. I w niedalekiej przyszłości triumf inteligencji sztucznej nad naturalną.

Zauważył pan, że dzieci nie bawią się już w wojnę? – zagadnęła mnie sąsiadka pod zardzewiałym trzepakiem.

– Chyba w ogóle mało się bawią poza domem. A że nie w wojnę, w ogóle mnie nie martwi. To jedna z najgłupszych zabaw, które uwielbiałem jako dziecko. Poza tym gdybym miał gry, gdzie strzela się czołgiem albo samolotem, też by mnie pani na podwórku nie zobaczyła.

– Tylko niech mi pan nie mówi, że świat się nie zmienia, a ludzie są zawsze tacy sami – odparła ironicznie. – Zabawa jest lepsza niż wojna w komputerze, bo się strzela na niby do kolegi, który udaje wroga, a zabity też jest tylko na chwilę. To wiele uczy o prawdziwej wojnie – wyjaśniała jak dziecku.

– Chce mi pani powiedzieć, że najlepszym sposobem wychowania pacyfisty jest kupowanie mu zabawek militarnych? – upierałem się w niezgodzie. Ale sąsiadka nic więcej nie chciała mi już powiedzieć i wyszła przez furtkę przy śmietniku.

Nie mogę uwierzyć, że w XXI w. w Europie akceptuje się cyniczną tezę Carla von Clausewitza, że „wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”. Nikt nawet nie stara się rozważyć myśli, że wojna jest utraconą alternatywą polityki; złożeniem jej najważniejszej bezkrwawej broni, czyli dyplomacji. Paweł Włodkowic i Stanisław ze Skarbimierza – nasi ideolodzy wojny sprawiedliwej – przewracają się w grobach, słysząc przywódców wolnego świata, którzy uznają siłę militarną za najważniejszy i bezkonkurencyjny oręż pokoju na świecie. Cóż się dziwić, że nawet najeźdźca nie stara się ideowo uzasadnić swojej agresji?

Choć nie. Uzasadnienie jest, ale tak wstrząsające, że zapiera dech. Ilustruje je stara bajka o wężu, który ukąsił kobietę, choć ta wcześniej uratowała mu życie. – Dlaczego to zrobiłeś?

Polityka 6.2026 (3550) z dnia 03.02.2026; Felietony; s. 88
Reklama