Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Bezpieczeństwo a sprawy płciowe

Czy Trump przywitał się z Klichem po to, żeby go upokorzyć?

Donald Trump bywa nieprzewidywalny, jego przemówienia, ekshibicjonistyczne pląsy, tańce oraz przyjazne gesty wobec Putina wprawiają w osłupienie. W PiS dodatkowy niepokój wzbudziły przyjazne gesty Trumpa wobec Bogdana Klicha, kierownika polskiej ambasady w Waszyngtonie. Po wygłoszeniu orędzia o stanie państwa Trump z niezrozumiałych powodów podał Klichowi rękę, co wśród zwolenników PiS zrodziło wątpliwości dotyczące psychicznego i umysłowego stanu prezydenta USA.

Można oczywiście tłumaczyć, że Trump przywitał się z Klichem po to, żeby go upokorzyć, z tym że trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że podczas przywitania nie pląsał, nie podrygiwał, nie kręcił biodrami, nie walił Klicha z całej siły po plecach ani nie trzymał jego ręki w żelaznym uścisku tak długo, że Klich musiał ją wyrywać.

Miejmy nadzieję, że podanie przez Trumpa ręki nieuznawanemu przez PiS Klichowi to tylko skutek zmęczenia zakończeniem ośmiu wojen i nałożeniem ceł na cały świat. Ale zgadzam się, że Trump przegiął; powinien wiedzieć, że ręki, którą podał Klichowi, będzie niedługo dotykał prezydent Nawrocki. A po wyborach w Polsce może i sam prezes PiS, który z uwagi na to, kto tę rękę wcześniej ściskał, będzie zmuszony ją odrzucić, tak jak odrzuca niemiecki but, w którym wiadomo kto trzyma nogę i jakie są zamiary tej nogi wobec Polski.

Podczas konwencji PiS w Stalowej Woli poseł Błaszczak nie mógł pochwalić Trumpa za incydent z Klichem, pochwalił go natomiast za „przesądzenie, że są dwie płcie”, a nie – jak chcieliby niektórzy w Europie – 240. Błaszczak poparł deklarowaną przez Trumpa liczbę płci, bo uważa, że dwie płcie – w połączeniu z obecnością amerykańskich wojsk – zupełnie wystarczą, żeby zapewnić Polsce bezpieczeństwo i dalszy normalny rozwój.

Polityka 10.2026 (3554) z dnia 03.03.2026; Felietony; s. 92
Reklama