Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Złodzieje na ogródkach. W lodówce turystycznej znaleźli piwo. Popijając sobie, łupili mnie i sąsiadów

Leszek Zych / Polityka
Wiosną działkowicze wracają na ogródki. Zanim wezmą się za uprawy, szacują straty po włamaniach i kradzieżach. Bo zima to sezon dla działkowych złodziei. Co kradną?

To drugi odcinek naszego cyklu o kradzieżach w dzisiejszej Polsce. Wcześniej pisaliśmy: Co się dziś kradnie? Tożsamość, głos prezesa, papier toaletowy z firmy. „Kradną małolaty, seniorzy, mamy z dziećmi”

Toczy się swoisty wyścig z czasem. Sezon kradzieżowy na działkach zaczyna się u nas już właściwie jesienią, bo złodzieje zorientowali się, że wielu działkowców na zimę zabiera wartościowe rzeczy do domów i piwnic, żeby nie ułatwiać im roboty – opowiada doświadczony komendant powiatowy z zachodniej Polski.

Kamila i Daniel, małżeństwo 30-letnich informatyków z Wrocławia, niczego z działki za zimę nie zabrali. Stracili kosiarkę, sekator, łopatę, ale też starą bluzę i garnki. O włamaniu na swoją działkę dowiedzieli się z grupy na Facebooku – ktoś zaalarmował, że Rodzinny Ogród Działkowy Wisienka odwiedzili złodzieje, warto więc sprawdzić, co komu zginęło.

Okazało się, że włamywacze weszli do kilkunastu altanek, ale więcej narobili szkód, niż nakradli. – My działkę mamy dopiero od trzech lat, a nasi sąsiedzi to zaprawieni w bojach emeryci. Byli trochę zdziwieni, że na zimę w altance zostawiliśmy coś wartościowego, bo „wiadomo, że przyjdą złodzieje i zabiorą” – relacjonuje Kamila.

Niektórzy jej sąsiedzi nawet nie zamykają altanek, żeby złodziej wszedł bez niszczenia drzwi i zobaczył, że nic ciekawego tam nie ma. Altanka Kamili i Daniela była zamknięta, dlatego do kosztów kradzieży musieli doliczyć wymianę rozwalonych łomem drzwi.

Reklama