Głoszone przez Czarnka i innych wiceprezesów PiS opinie na temat Niemiec, Czwartej Rzeszy, SAFE czy OZE-sroze pokazują, że partia ta tkwi w głębokim umysłowym kryzysie. Nic dziwnego, że Czarnek, Bocheński i Jaki wpadli na desperacki pomysł, żeby odbyć cykl spotkań ze studentami polskich uniwersytetów pod hasłem „Zmień nasze zdanie”. Zgadzam się, że zmiana ta jest konieczna, cieszę się także, że o pomoc poprosili studentów; mogli przecież poprosić kiboli, którzy są znani z tego, że dzięki licznym ustawkom ukształtowali poglądy i mentalność prezydenta Nawrockiego.
„Nie narzucamy wam swojego zdania, ale zapraszamy do rozmowy. Wymieńmy myśli” – proponują wiceprezesi, najwyraźniej gotowi rozmawiać i wymieniać się ze studentami w nadziei, że po tej kompleksowej wymianie zaczną myśleć co innego, niż myślą teraz. Nie wiem tylko, co na to prezes Kaczyński. Nie chcę się wtrącać, ale tournée po uniwersytetach i zachęcanie studentów do tego, żeby dzięki wymianie myśli z wiceprezesami PiS zmienili zdanie tych wiceprezesów w sprawach, w których mają oni identyczne zdanie jak prezes PiS, wydaje mi się nieco ryzykowne.
Na szczęście dla prezesa część studentów zaprotestowała przeciwko zmuszaniu ich do wymiany myśli z wiceprezesami PiS w obawie, że mocno na tej wymianie stracą. – Perspektywa, że po wymianie zostanę z myślami kogoś takiego jak Jaki lub Czarnek, przeraża mnie – wyznaje student trzeciego roku historii na UW.
– Gdybym zaczął myśleć to, co myślą oni, znajomi uznaliby mnie za przygłupa – dodaje jego kolega. – Dlatego niech się raczej wymieniają między sobą.
Na miejscu Czarnka, Bocheńskiego i Jakiego byłbym ostrożny z wymianą myśli ze studentami, bo wiadomo, co studenci myślą o PiS i prezesie Kaczyńskim.