Pogrzeb Łukasza Litewki: żegnamy posła od empatii. Był w Sejmie, ale nie był politykiem
Uroczystości pogrzebowe posła Łukasza Litewki rozpoczną się dziś o godz. 13:30 w Sosnowcu. Pogrzeb ma charakter państwowy, jego organizatorem jest Kancelaria Sejmu. Mszy świętej będzie przewodniczył biskup sosnowiecki Artur Ważny. W pogrzebie posła Litewki weźmie udział para prezydencka – Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie Litewkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Możliwy jest też udział premiera Donalda Tuska. Kancelaria Sejmu poinformowała, że zgodnie z wolą rodziny zmarłego zarówno uroczystości w kościele, jak i na cmentarzu odbędą się bez udziału mediów. Nie przewidziano także oficjalnych przemówień.
Żeby zrobić coś dobrego
To była jedna z większych wyborczych sensacji: startujący z ostatniego miejsca na liście, mało komu znany młody samorządowiec z Sosnowca z przytupem dostał się do Sejmu, przeskakując w liczbie głosów lidera Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego. Ba, słowo „przeskakując” to w tym wypadku daleko idący eufemizm, byliśmy raczej świadkami wyborczej demolki: 34-letni działacz dostał niemal dwa razy więcej głosów od szefa swojej partii. Nazywał się Łukasz Litewka. W czwartek 23 kwietnia zginął podczas jazdy na rowerze. Potrącił go samochód, który nagle zjechał na lewy pas drogi.
O kampanii Litewki z jesieni 2023 r. usłyszała cała Polska, ponieważ na wyborczych billboardach kandydat promował adopcję psów z miejscowego schroniska: po lewej stronie był Litewka, a po prawej zdjęcie zwierzaka, jego imię i adopcyjny numer telefonu.
Rok później przed wyborami samorządowymi na płotach od Bałtyku do Tatr pojawiło się zatrzęsienie plakatów z kandydatami i zwierzętami, bo wielu chciało powtórzyć ten kampanijny manewr. Z tym że epigonów od Litewki różniła sprawa podstawowa: oni pod pozorem pomocy zwierzętom chcieli przede wszystkim zdobyć mandat, on walkę o mandat chciał wykorzystać jako pretekst, żeby zrobić coś dobrego.