O zagrożeniu poinformował na Jasnej Górze abp Jędraszewski, który zwracając się do motocyklistów przybyłych na Zlot Gwiaździsty w ramach Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, skrytykował polską szkołę próbującą „zrobić naszej młodzieży to samo, co chciał Hitler: nauczyć tylko dodawania i odejmowania, by powstała bezwolna masa do pracy na niemieckich polach szparagowych”.
Jeśli dobrze arcybiskupa rozumiem, dla wyprodukowania jak największej ilości masy zwolennicy metody Hitlera przeniknęli do polskiego szkolnictwa i wykonują tam krecią robotę, polegającą na nauce dodawania, odejmowania oraz na wprowadzaniu edukacji seksualnej zamiast lekcji religii.
Trochę dziwi to, że rodzimi hitlerowcy nie zakazali dodawania i odejmowania; uważam, że bez tej umiejętności uzyskana przez nich masa byłaby jeszcze bardziej bezwolna. Może kombinują, że niech ta masa sobie dodaje i odejmuje, bo to odwraca jej uwagę od mnożenia, dzielenia i wyciągania pierwiastków kwadratowych – działań, po opanowaniu których osiągnęłaby taki poziom rozwoju, że straciłaby ochotę do zbierania szparagów.
O tym, że hitlerowski zamysł jest przez MEN skutecznie realizowany, zdaniem arcybiskupa świadczą badania, z których wynika, „że 13 proc. Polaków nie kocha Polski, a dla dwudziestu kilku kolejnych sprawy Polski są obojętne”. Ludzie ci potrafią poprawnie dodawać i odejmować, ale nie ma w nich miłości do Polski, do polskiego Kościoła, hierarchów i wartości, jakie ci hierarchowie sobą reprezentują.
Mimo dramatycznej sytuacji Jędraszewski zaapelował, żeby nie popadać w pesymizm, gdyż oprócz prohitlerowskiej szkoły i proniemieckiego rządu są w kraju także rzeczy piękne i bardzo polskie, np. Rajd Katyński szukający „nowego języka, by zarazić ludzi nie tylko tym, co się odczuwa, jadąc motocyklem, ale i pewną ideą, którą poprzez motocykl można przekazać dalej”.