Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Porzucona twierdza

Walka o IPN. Kto przejmie folwark po Nawrockim? Prawica kombinuje, jak utrzymać ten przyczółek

Prezydent Karol Nawrocki i zastępca prezesa IPN Mateusz Szpytma (z prawej) podczas ponownego pochówku pisarza i żołnierza AK Sergiusza Piaseckiego, wrzesień 2025 r. Prezydent Karol Nawrocki i zastępca prezesa IPN Mateusz Szpytma (z prawej) podczas ponownego pochówku pisarza i żołnierza AK Sergiusza Piaseckiego, wrzesień 2025 r. Piotr Nowak / PAP
Mówiło się o gruntownej reformie, a nawet likwidacji. Ale po wygranych wyborach rząd Tuska stracił zainteresowanie Instytutem Pamięci Narodowej. Czy kolejny prawicowy kandydat ma szansę zająć teraz miejsce Nawrockiego na stanowisku prezesa IPN?
Mateusz SzpytmaAndrzej Hulimka/Forum Mateusz Szpytma

W swojej ulubionej pozie, czyli z zaciśniętymi pięściami, w gotowości do bitki. Takiego Karola Nawrockiego „Sieci” pokazały już w listopadzie 2023 r., kiedy był „tylko” prezesem IPN i zapewne nikomu nie przyszło do głowy przymierzać młodego historyka z Gdańska do prezydentury. W rozmowie z tygodnikiem zadeklarował wtedy, że „IPN będzie twierdzą nie do zdobycia”.

Było to zaraz po przegranych przez PiS wyborach, kiedy prawica fortyfikowała się w oczekiwaniu na przejęcie władzy przez ekipę Donalda Tuska. Nawrocki niewątpliwie miał prawo do obaw, gdyż przychodzący premier dawał w kampanii do zrozumienia, że planuje zrobienie porządku z IPN. Krytykował Instytut, że „tyle ma wspólnego z pamięcią, ile TVP z informacją” i że „nie robi tego, do czego został powołany”. Co interpretowano rozmaicie: jako zapowiedź głębokiej reformy placówki, a może nawet jej likwidacji. Radykalne rozwiązanie wpisała do swojego programu Lewica.

Jeżeli nawet istniał jakikolwiek plan, późniejsze wybory prezydenckie przekreśliły możliwość jego realizacji. Dzisiaj jest dla wszystkich oczywiste, że Nawrocki nie pozwoli Tuskowi niczego zmienić w zasadach funkcjonowania IPN. Obietnica „twierdzy nie do zdobycia” została więc spełniona, a niewykluczone, że prezydent będzie miał wkrótce kolejny sukces na tym polu.

Wzrosły szanse na prezesurę w IPN jego dawnego podwładnego Mateusza Szpytmy. 51-letni historyk z Podkarpacia był przez dekadę wiceprezesem, najpierw pod Jarosławem Szarkiem, a później pod Nawrockim. Rekomendowany w połowie kwietnia przez kolegium IPN zdołał wkupić się w łaski PSL i dzięki głosom ludowców oraz prawicy uzyskał parę dni temu rekomendację sejmowej komisji. Na najbliższym posiedzeniu zagłosuje już cały Sejm i wszystko wskazuje, że przy wsparciu ludowców kandydat przejdzie tę próbę pomyślnie.

Polityka 19.2026 (3563) z dnia 05.05.2026; Polityka; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Porzucona twierdza"
Reklama