Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Tropem czerwonego śledzia

Nagminne poprawianie jest oznaką zwyczajnego braku wychowania. Podobnie jak komentowanie rzeczywistości, jakby było się samemu w domu na kanapie i oglądało telewizję.

Taksówkarz był małomówny, kiwał głową, gdy krytykowało się Donalda Trumpa, ale na słowo „Epstin” zesztywniał. – Epsztajn – poprawił tonem nieznoszącym sprzeciwu. – Epsztajn – zgodziła się Grażyna, choć wiedziała, że w Stanach nazwisko to wymawia się „Epstin”. Ugodowość wobec ludzi, którzy sądzą, że mają prawo instruować innych, jest zmorą, a trening do bycia miłą wychodzi bokiem, kiedy się człowiek najmniej tego podziewa. Oczywiście batalie należy wybierać, a nie rzucać się w każdą potyczkę, ale w taksówce nie zaszkodziłoby wyjaśnić, że Trump, Melania i amerykańscy dziennikarze mówią „Epstin”. Tylko że kierowcy mogłoby się zrobić przykro…

Poprawiacze żerują na naszej uprzejmości. Ludzie dobrze wychowani ani się nie odwiną z ripostą, ani tym bardziej nie przyjdzie im do głowy, by samemu kogoś poprawiać. Kładą uszy po sobie i nawet cudzy koślawy „żart” podkręcą w anegdotę, byle dowcipnisiowi nie było smutno, że nikt się z jego wysiłków nie śmieje. W to graj tym ostatnim. Ośmieleni miękką akceptacją, epatują opiniami, o które nikt ich nie prosił. Kiedyś nagminnie strofowano kobiety, później głównie blondynki, dziś wciąż jeszcze wyszydza się dzieci, no i na całego obśmiewa obcokrajowców. Ale nie bogatych ekspatów, tylko biednych emigrantów. Cień obcego akcentu, odcień skóry ciemniejszy niż lokalny i już wuj dobra rada wypala z poprawką. Jak nie wie, czego się uczepić, sięga po wytrych: Kłania się czytanie ze zrozumieniem.

Litanie poprawiaczy sączą się od rana: tu źle napisane, tam błąd, to nieprawda, a ja nie lubię, a ja owszem, i to bardzo. Większość ich komentarzy nie bierze się z dbałości o język, lecz z nabzdyczenia ego. Istnieje bowiem zasadnicza różnica między zwróceniem uwagi, by poprawić błąd, a wyższościowym napominaniem, które staje się teatrem upokarzania.

Polityka 20.2026 (3564) z dnia 12.05.2026; Felietony; s. 96
Reklama