Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Dwa pałace

Mamy dwie półkule mózgowe. I w ogóle lubimy duety. Czy zgoda na rządy dwóch pałaców ma neurologiczne podstawy?

„Są dwa światy i jest nas dwoje” – pisał w szlagierze Andrzej Sikorowski. Są dwa pałace i dwa pajace – można by tak podsumować decyzje lokalowo-komunikacyjne wdrażane przez urzędy prezydenta i premiera Niepodległej. Lokator Belwederu, przez połowę Polaków nazywany Batyrem, reprezentuje najwyższy urząd, bywając na galach boksu, i wetuje ustawy szybciej, niż ja kasuję bilet w tramwaju. Z kolei pan premier, zwany przez batyrowców Rudym, publikuje infantylne filmiki z wnuczętami, pieskami i świadectwami z zielonym OZE paskiem przypominającymi Polakom, że są mieszkańcami zielonej wyspy i prymusami postkapitalistycznej produktywności.

Im mocniej przekonuje się Polaków, by cieszyli się z tego, co udało im się osiągnąć przez ponad trzy dekady, tym mocniej wzrasta w nas podejrzliwość – co ta propaganda sukcesu i samozadowolenie mają przykryć? Drożyznę, braki mieszkaniowe, zapaść demograficzną czy bierność władzy? Bo owszem, pałac wetuje, ale czy to nie jest na przykład szalenie wygodne dla lewicy? Można wiecznie grać Mrożkiem z „Indyka” i wzdychać: „Może by zreformować co, ale ten Batyr…”. Lista stu konkretów zapodziała się w najbardziej zapajęczonym kącie pawlacza.

Gdy do Belwederu wprowadzał się Andrzej Duda, który wsławił się ratowaniem latających hostii i doprowadzeniem małżonki do mutyzmu, część moich kolegów dziennikarzy obdarzyła go kredytem zaufania i została tzw. symetrystami. Publicysta symetrysta jojczy i ubolewa nad taką dwuwładzą i grającym na podziały społeczne systemem. Jest empatyczny dla każdego spłachetka tej ziemi niczym „polskipapież” (piszemy razem), skrupulatny jak Vladimir Nabokow kolekcjonujący motyle, chętny do dialogu z każdym jak Sokrates, a przy tym to człowiek bez PESEL-u, Piotruś Pan napędzany przekorą, która daje szybkie klikbajty.

Polityka 20.2026 (3564) z dnia 12.05.2026; Felietony; s. 99
Reklama