Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Obóz władzy daje sygnał

Te działania to wyraźny sygnał, że obóz władzy, któremu skończyły się merytoryczne argumenty, przystąpił do ostatecznej rozprawy z opozycją, używając do tego policji, ładunków wybuchowych, pożarów, a nawet pizzy.

Prawicę zbulwersowało wtargnięcie policji do mieszkania redaktora Sakiewicza i sfilmowanie go bez spodni, za to w towarzystwie asystentki. Interwencja spowodowała wiele ofiar; ofiarami są Sakiewicz, asystentka (zakuta w kajdanki z powodu odmowy wylegitymowania się), a także sama policja – atakowana i obrażana za podjęcie interwencji po uzyskaniu fałszywej informacji, że w mieszkaniu Sakiewicza ktoś chce się wysadzić w powietrze. Sakiewicz początkowo upierał się, że fałszywi byli także interweniujący funkcjonariusze, których nazwał „przebranymi w mundur bandytami, którzy podają się za policję”.

O sprawcach fałszywego zawiadomienia policja na razie nic nie wie, w odróżnieniu od red. Sakiewicza. „Nie mam cienia wątpliwości, że jest to zemsta obozu władzy” poinformował. Wygląda na to, że akcja jest zakrojona na szeroką skalę i obejmuje również innych pracowników TV Republika (nęka się ich fałszywymi zamówieniami na pizzę), a także Sławomira Cenckiewicza i prezesa Kaczyńskiego (został zaatakowany kłamliwymi doniesieniami o bombie podłożonej na jego posesji). Nie odpuszczono nawet rodzinie prezydenta Nawrockiego, w której mieszkaniu służby brutalnie wyważyły drzwi po odebraniu nieprawdziwej informacji o pożarze. Sakiewicz poinformował, że przy tej okazji doszło do „spenetrowania mieszkania”, oskarżył także policjantów o to, że gdyby w środku natknęli się na żonę prezydenta, skuliby ją kajdankami. Na szczęście pani Nawrocka była na tyle przezorna, że znajdowała się zupełnie gdzie indziej.

Te działania to wyraźny sygnał, że obóz władzy, któremu skończyły się merytoryczne argumenty, przystąpił do ostatecznej rozprawy z opozycją, używając do tego policji, ładunków wybuchowych, pożarów, a nawet pizzy. Na razie nikt poważnie nie ucierpiał, jednak w przypadku Sakiewicza akcja mogła się skończyć prawdziwym dramatem; w momencie nagrywania przez policję był wprawdzie w bieliźnie, ale przecież mógł być bez bielizny, i ciekawe, kto ponosiłby za to odpowiedzialność?

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Felietony; s. 92
Reklama