Wehikuł posad
Afery w Sieci Łukasiewicza pod lupą. Wielki wehikuł niezłych posad, który holuje sobie każda władza
Premier Mateusz Morawiecki w exposé w Sejmie w 2017 r. powiedział: „Sieć Badawcza Instytut im. Łukasiewicza będzie jedną z największych w Europie tego typu instytucji. Polska nauka w dużo większym niż obecnie stopniu stwarzać musi podstawy do rozwoju naszej gospodarki i zamożności Polaków”. Centrum Sieci powstało w 2019 r. po przegłosowaniu przez PiS specjalnej ustawy. Zapewniano, że chodzi o efektywną współpracę 38 instytutów badawczych (ich liczbę zredukowano do 22) z biznesem. Warszawskie Centrum miało koordynować współpracę badaczy i komercjalizować wyniki.
W marcu 2024 r. zarządzanie Siecią przejęła nowa władza, a prezesem został Hubert Cichocki. Jako pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej specjalizuje się w ekonomice organizacji, pracował w NIK, a do chwili powołania w Łukasiewiczu był też wiceprezesem Centrum dla Polski (CdP) – partii, której szefem jest poseł Ireneusz Raś, założonej przez byłych polityków PO o konserwatywnym światopoglądzie. W ostatnich wyborach parlamentarnych startowali z list Trzeciej Drogi. Mówi się, że Łukasiewicz w rękach CdP to skutek podziału stanowisk w koalicji rządowej.
Po wewnętrznych audytach i kontroli NIK ujawniono, że Centrum, które miało pomagać instytutom, często pozorowało pracę. Przez pięć lat, choć nakazuje to ustawa, Sieć nie dorobiła się strategii, za to pompowano krocie w tworzenie wrażenia wielkiego sukcesu. Z wyników kontroli NIK ogłoszonych wiosną 2025 r.: „W latach 2019–2024 (I półrocze) na działalność Sieci (…) wydano z budżetu państwa ponad 2,8 mld zł. Jednak mimo przekazania tak dużych środków podejmowane przez Sieć przedsięwzięcia nie przynosiły żadnych albo jedynie niewielkie rezultaty”. Dwa lata temu