Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Okruchy Polski

Preferuj w Google
Ten komiks kończy się wyrazem nadziei, że ich dzieci „wyrwą się z tego cyklu”, traum dziedziczonych z powodu błędów poprzednich pokoleń. No cóż, my też mieliśmy takie nadzieje. Wyszło, jak wyszło. Ale trzymam kciuki!

Wielu ludzi z zasady nie czyta komiksów, a więc także felietonów o komiksach. Zacznę więc od stwierdzenia, że rekomenduję lekturę „Okruchów” Kasi Babis każdemu. Także tym, którzy teraz odpadną po trzech zdaniach! To nietypowy komiks. Zgodnie z podtytułem jest to autobiograficzna próba przedstawienia „dojrzewania w postkomunistycznej Polsce”. Najpierw wyszedł w Stanach Zjednoczonych (jako „Breadcrumbs”) i w związku z tym opowiada Polskę „dla początkujących”.

Dla moich rówieśników, drogich dziadersów i przemiłych babersek to całkiem przydatne, bo świat naszych dzieci jest dla nas równie egzotyczny jak Polska dla Amerykanina. Owszem, nam nie trzeba wyjaśniać, kim był Jan Paweł II i jakie przejawy przyjmował jego kult kilkanaście lat temu. Dla wielu z nas jednak zaskoczeniem może być to, co wówczas czuła młodzież przymusowo zapędzana na te wszystkie uroczystości ku czci. Wielu prawicowych polityków typu Czarnek do dziś robi wrażenie zdziwionych, że wcale nie wychowali sobie w ten sposób milionów wyborców PiS.

Prawicowi politycy moich felietonów raczej nie czytają. Ale dla „naszej” strony ten komiks też ma kilka niespodzianek. Autorka podsumowuje życie swoich rodziców rysunkiem przypominającym grę planszową: najpierw kawalerka, potem pierwszy samochód, przeprowadzka do większego mieszkania w bloku, a na finałowym polu ukoronowanie życiowych aspiracji – domek jednorodzinny z wypasionym SUV-em. Nie znam państwa Babisów, a jakbym ich znał. Gdybyśmy się spotkali, mielibyśmy wiele wspólnych tematów do rozmowy. Grałem w tę samą grę.

Polityka 26.2026 (3570) z dnia 23.06.2026; Felietony; s. 90
Reklama