Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Kult alfonsa

Preferuj w Google
Klucz do sukcesu prawicy jest dziś w rękach wychowanków manosfery. W Polsce też już mamy polityków docierających do nich lepiej od Kaczyńskiego. Cóż, nie zazdroszczę mu.

Aresztowanie braci Tate przeszło w naszych mediach bez większego echa. Potraktowano to jako zwykłą kryminalną ciekawostkę z USA, a to źle, działalność owych braci jest bowiem kluczem do zrozumienia całej współczesnej prawicy – także polskiej. Kilka lat temu bracia Tristan i Andrew Tate (ten drugi odgrywa dominującą rolę, brat zazwyczaj po prostu mu przytakuje) byli gwiazdami prawicowych mediów. Oczywiście tylko internetowych, ale w dzisiejszych czasach to nie jest „tylko”. Największe autorytety prawicy lansowały ich w swoich podkastach: Tucker Carlson, Piers Morgan, Candace Owens, Alex Jones, Nick Fuentes, Joe Rogan.

Owszem, oni twierdzą, że zaproszenie do programu nie oznacza poparcia, bo „rozmawiać należy z każdym”. W praktyce jednak specyficznie rozumieją owe „z każdym”. U nich to znaczy, że z faszystą, oszustem, gwałcicielem czy rosyjskim agentem – zawsze, ale jakoś nigdy z fizykiem kwantowym (chyba że takowy będzie molestować studentki, wtedy oczywiście go zaproszą jako niewinną ofiarę cancel culture).

Konkurencja jest duża, ale na tym tle Andrew Tate to postać wyjątkowo odrażająca. Zaczynał karierę od sportów walki, ale w 2014 r. znalazł swoje prawdziwe powołanie – cyberseks. Rekrutował dziewczyny z Europy Wschodniej, żeby robiły różne rzeczy przed kamerą na życzenie klientów online. To na niego ściągnęło problemy prawne w Wielkiej Brytanii, aresztowano go tam po raz pierwszy w 2015 r. Przeniósł się do Rumunii, bo – jak mówił – wydawała mu się dzikim krajem, w którym bogatym wszystko wolno.

Tutaj aresztowano go w 2022 r., już na dłużej. Gdy jednak wybory wygrał Donald Trump, Tate zaczął się chwalić, że to oznacza dla niego wolność. Znał osobiście wielu ludzi z otoczenia Trumpa, szczególny wpływ miał na jego najmłodszego syna Barrona.

Polityka 32.2026 (3576) z dnia 04.08.2026; Felietony; s. 88
Reklama