Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Gawędziarz

Z wizytą u Jana Rokity. Niedoszły premier na ganku przebiera szpinak, gawędzi w Kanale Zero i broni Ukrainy

Preferuj w Google
Jan Maria Rokita Jan Maria Rokita Adam Burakowski / East News
O Janie Rokicie znów jest głośno i znów zaskakuje niekonwencjonalnymi wystąpieniami. Jak jest możliwe połączenie prawicowej orientacji z bezwarunkowym poparciem Ukrainy?

„To zdumiewająca idea, żeby o mnie pisać, bo przecież to ja mam opisywać ludzi kształtujących rzeczywistość. Ale jeżeli Pan nalega, traktuję to jako nobilitację i zapraszam do siebie” – kurtuazyjnie zaznaczył przy umawianiu wizyty.

Podróż na południowe Podkarpacie to czysta przyjemność. Mijane po drodze pola, łąki i zadrzewienia układają się w barwną mozaikę. Cieszą oko zadbane wioski i przysiółki. Krajobraz stopniowo się jednak fałduje, zza horyzontu już wkrótce zaczną się wyłaniać Bieszczady. Ale żeby dotrzeć do wsi Górki, należy w pewnym momencie zjechać z szosy na Sanok, a potem postarać się nie przegapić obsianej platanami wąskiej dróżki.

Jest słoneczne popołudnie. Gospodarz siedzi na ganku, przebierając świeżo zerwany szpinak. Pod ręką otwarty tomik z poezją Williama Blake’a. Miejsce faktycznie wydaje się stworzone do mistycznych kontemplacji, bo wokół cisza, zieleń i prawie żadnej cywilizacji w zasięgu wzroku. Dom raczej niewielki, ponadstuletni, ale dostosowany do współczesnych wygód. Dawniej chłopska chata, a dzisiaj wypełniona po sufit książkami inteligencka samotnia.

Chociaż wygląda na to, że po okresie życia na uboczu Jan Rokita trochę się już zdążył znudzić wiejskim spokojem.

Znaleźć swoje Bieszczady

Kraków pozostawił osiem lat temu i nie widać, żeby jakoś bardzo tęsknił. Coraz rzadziej zresztą odwiedza rodzinne miasto. Jeszcze niedawno w miarę regularnie wpadał poprowadzić zajęcia ze studentami, ale i z tego właśnie zrezygnował. Teraz już tylko żona Nelly krąży pomiędzy miastem i wsią, pomieszkując na przemian w obydwu domach. Zafascynował ją ostatnio taniec, dużo ćwiczy i nawet bierze udział w turniejach. Miała nadzieję wciągnąć męża do pary, ale Jan woli swoje grządki i ule.

Przed czym chciał uciec?

Polityka 36.2026 (3580) z dnia 01.09.2026; Polityka; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Gawędziarz"
Reklama