Limit pudeł
Limit pudeł się wyczerpał. Tusk nie ma wyjścia, nadszedł czas tylko celnych strzałów
Nowy sezon polityczny przebiega w cieniu afery Zondacrypto, której polityczne skutki będą zależeć od tego, na ile mocno uda się prokuraturze powiązać ją z PiS i resztą prawicy oraz jakiej wagi są nagrania, których istnienie potwierdził minister Żurek, ale w ich znaczenie powątpiewa część dziennikarzy. Od dawna wiadomo, że liczy się przede wszystkim „audio”, a nie zeznania, bo te mogą być zanegowane na zasadzie, że „powiedzieć można wszystko” – jak to ujął prezes Kaczyński. Tylko przy taśmach zamykają się usta i znikają uśmiechy. Wpływ polityczny będą mieć jednak wyłącznie ewentualne taśmy z nagranymi politykami PiS, ludźmi z bliskiego otoczenia tej partii lub przynajmniej takie, na których się o nich mówi jako o uczestnikach korupcyjnego procederu. Zresztą nawet w tej kwestii już jest budowana w prawicowych mediach narracja, że nagrania są właśnie montowane, więc nie należy dawać im wiary.
Piątkowa sejmowa batalia wokół afery pokazała, iż obowiązuje strategia, aby iść w zaparte, głosić, że to „afera Tuska”, nawet jeśli brzmi to coraz bardziej niedorzecznie, tak jak zmieniające się co i raz tłumaczenia posła Moskala z wycieczki na Ibizę. W tej operacji chodzi o wprowadzenie zamieszania, skomplikowanie sprawy ponad zdolności percepcyjne przeciętnych wyborców oraz o zachowanie cenionego przez elektorat wizerunku tych, którzy się nie cofają i nie przepraszają.
Drugie otwarcie jesieni
Bo każda afera ma warstwę merytoryczną i medialną, w polityce liczy się głównie ta druga i o odbiór społeczny sprawy toczy się teraz bój, a jej zasięg w internecie, o czym świadczy monitoring, jest ogromny (2,2 mld zasięgu według Res Futura), więc stawka jest równie wielka. Są co prawda nowe aresztowania, ale jest pytanie, czy sprawa będzie się bardziej zagłębiać w świat polityki czy w półświatek gangsterski, co może obniżyć zainteresowanie opinii publicznej, chyba że te dwie sfery dramatycznie się przetną.